Kanada postawiła bardzo trudne warunki, pokazując, że na pewno będzie się liczyć w turnieju w Tokio. Ostatecznie jednak reprezentacja Polski zwyciężyła po tie-breaku, zapisując na swoim koncie dwa punkty.

- Pod wodzą trenera Hoaga Kanadyjczycy grają bardzo dobrze, mają świetną organizację na boisku, czyli blok-obrona. Było naprawdę trudno, ale nie byliśmy zaskoczeni. Wiedzieliśmy jak grają, znamy ich i oczekiwaliśmy, że mogą się tak zaprezentować. Oczywiście to nie był nasz najlepszy mecz, ale kilka rzeczy było pozytywnych. Mimo problemów zdrowotnych Mateusz Mika grał bardzo dobrze, był w stanie to zrobić, mimo dolegliwości - wyjaśnił trener Polski Stephane Antiga.

Kluczowy był trzeci set, w którym biało-czerwoni wyszli z dużych opresji. - W tym momencie challenge był ważny, pomagał nam. Taka jest siatkówka, są w niej serie, ale trzeba być cierpliwym i wierzyć przez cały czas. Jestem pewny, że będą jeszcze trudne momenty, bo każdy ma marzenia olimpijskie, wszystkie ekipy chcą awansować do Rio de Janeiro - przyznał polski szkoleniowiec.

W niedzielę Polacy zagrają z Francuzami, którzy mieli trudne przetarcie z Chińczykami w pierwszym dniu. - Każdy rywal jest niebezpieczny. Nie wszyscy muszą być w formie w tym turnieju, to normalne po wyczerpującym sezonie, mamy grać dobrze jako drużyna, system blok-obrona, to jest ważne - zakończył Antiga.