Łukasz Kadziewicz o...

 

Meczu z Kanadą:

 

Oczywiście najważniejszy jest wynik. Rozpoczęliśmy ten turniej od zwycięstwa, ale do poziomu możemy mieć zastrzeżenia. To nie był styl, do którego przyzwyczaiła nas reprezentacja Polski w przeszłości, chociaż ostatni sezon również nie był udany. To spotkanie pokazało nam, jak ciężki turniej czeka Polaków. Jutro Francuzi, za dwa dni Japończycy i wydaje mi się, że ten doświadczony duet Stephane Antiga - Philippe Blain wykorzysta ten materiał, który zdobyli dzisiaj, bo nie funkcjonowało wiele rzeczy. Zabrakło nas w polu serwisowym. Brakowało też stricte ofensywnego stylu. Michał Kubiak lekko schowany. W pewnym momencie spotkania miał 18 procent w ataku, więc jest nad czym pracować.

 

Mateuszu Mice:

 

Boimy się o "Mikusia", który ma duży problem z kolanem. Końcówka sezonu w Gdańsku pokazała mdłego zawodnika, mdłego jeżeli chodzi o jakość sportową. Wiemy, że nie mógł trenować i dźwigać ciężarów, a bez siły i dynamiki nie da się grać w siatkówkę. Dzisiaj to był zupełnie inny człowiek, na początku spotkania maksymalnie wykorzystywany w ataku. Zobaczymy na ile to kolano wytrzyma, na ile starczy sił, na ile środki przeciwbólowe będą działały. Ja jestem pewny, że nikt mu nie wyleczył tego kolana. Takiego Mikę chcielibyśmy oglądać przez cały turniej.

 

Reprezentacji Francji:

 

Moglibyśmy mówić o tym, że Francuzi to drużyna, której "nie możemy dotknąć", bo były momenty w tamtym sezonie, kiedy pokazywali kosmiczną siatkówkę, ale dzisiaj tego niema. To nadal wielka firma, uznane nazwiska i gwiazdy światowego formatu. Po spotkaniu z chińczykami mam wrażenie, że nie są w najlepszej dyspozycji. Zobaczymy, za nimi pierwsze spotkanie, takie na przetarcie. Za Polakami również bardzo ciężki bój z Kanadą. To na pewno będzie "mały finał" tego turnieju. Najlepsze jest to, że jeżeli wygramy, to super i mamy otwartą autostradę do Rio. Jeśli przegramy, to nikt nie zamyka nam drogi na igrzyska.

 

Całą rozmowa z Łukaszem Kadziewiczem w załączonym materiale wideo.