Cztery minut i dwadzieścia jeden sekund - tyle potrzebował Karaoglu na wygranie trzech ostatnich walk. To prawdziwy specjalista od stójki, lecz Khalidov uparcie powtarzał, że nie boi się walki w tej płaszczyźnie. Pierwsze sekundy pokazały, że może to być prawdą, gdyż aktualny mistrz KSW trzymał się na nogach. W końcu jednak przeniósł walkę do parteru. Tam szukał dźwigni na staw skokowy lecz Karaoglu na swoje szczęście się z niej uwolnił. Do ostatniego gongu to Khalidov dyktował warunki, lecz pretendent przetrwał.

 

W drugiej rundzie Khalidov dawał sygnały zmęczenia. Bardzo często kładł się na ziemię, prowokując Karaoglu do parteru, lecz ten nie podejmował wyzwania. Bardzo mądrze rozgrywał to starcie, lecz w pewnym momencie prawie wpadł w duszenie Khalidova, który szukał trójkąta nogami. W tej rundzie mało było ciosów, więcej taktycznych zagrań.

 

Khalidov jakby unikał walki. - Szok i niedowierzanie – powiedział komentujący to Łukasz "Juras" Jurkowski. Sędzia Marc Goddard musiał zwracać uwagę Khalidovowi, by nie przewracał się na plecy, tylko walczył. Mistrz KSW tym razem nie próbował już obrotówek, gdyż nie miał sił. Karaoglu trafił kilka razy i na pewno wygrał tę rundę.