Statystyki były dla OKC bezlitosne. Na 124 dotychczasowe starcia numer siedem w historii NBA łupem gospodarzy padła aż setka. Pioruny serię miały okazję zakończyć już dwa dni temu, jednak fatalne pomyłki w ostatnich sekundach spotkania nr sześć przed własną publicznością kosztowały ich utratę awansu i przeniesienie serii do Oakland.

 

W nocy z poniedziałku na wtorek Oracle Arena płonęła od pierwszych sekund, jednak inicjatywę przez całą pierwszą połowę posiadali goście. Nie do zatrzymania był duet Russell Westbrook (19 pkt, 7 zb, 13 as) - Kevin Durant (27 pkt, 10-19 z gry, 7 zb, 3 as), zaś podkoszową batalię z rywalami wygrywał Steven Adams. Przewaga gości sięgała momentami wartości dwucyfrowych, jednak iskierkę nadziei gospodarzom po przebudzeniu fatalnie pudłującego na początku spotkania Klaya Thompsona (21 pkt, 5 zb) na dwie sekundy przed końcem pierwszej połowy dał fantastyczny lay up Stephena Curry'ego.

 

 

Po zmianie stron iskra rozbłysła na tyle, by przyćmić gasnące błyskawice przyjezdnych. Kilka minut przestoju OKC prawdopodobnie kosztowało ich grę w Finałach, bowiem rewelacyjna seria trójek koalicji obwodowej gospodarzy połączona z ofensywnym impasem (14 chybionych rzutów za trzy z rzędu!) gości i serią desperackich prób wywróciła wynik do góry nogami. Przewagę i świeżość gospodarzom na parkiecie dało także pojawienie się na boisku rezerwowych, a imponowali zwłaszcza Anderson Varejao i Shaun Livingston (29:12 w trzeciej kwarcie).

 

 

Goście w końcówce zaczęli grać konsekwentniej i zdecydowaną przewagę GSW po udanym wjeździe pod kosz Duranta udało się zniwelować do czterech oczek na sto sekund przed końcem spotkania. Nadzieje na odrobienie deficytu niejako zaprzepaściła bezmyślność Serge'a Ibaki, który sfaulował znajdującego się w okolicach połowy boiska Stepha Curry'ego, dając rywalom trzy próby osobiste. Te ostatecznie zabite zostały, gdy lider Wojowników rzucił trójkę z otwartej pozycji na 26 sekund przed końcem powiększając przewagę do dziesięciu punktów.

 

 

W pasjonującej serii obyło się więc bez niespodzianki, na którą długo się zapowiadało (po czterech meczach było 3:1 dla OKC). Thunder ostatecznie nie wytrzymali tempa narzuconego przez mistrzów, którzy w decydującym spotkaniu królowali zwłaszcza w rzutach za trzy bijąc rekord oddanych prób dystansowych w liczących siedem spotkań seriach. OKC: 7/27 za trzy ze skutecznością 25.9% GSW: 17/37 ze skutecznością 45.9% Kluczową postacią Wojowników po raz kolejny był MVP sezonu zasadniczego, Stephen Curry (36 pkt, 13-24 z gry, 7-12 za trzy, 8 as, 5 zb). O obronę mistrzowskiego tytułu zespół Steve'a Kerra powalczy z Cleveland Cavaliers, którzy zostali zwycięzcami Konferencji Wschodniej.

 

Oklahoma City Thunder - Golden State Warriors 88:96 - awans: GSW (4:3)

 

Durant 27, Westbrook 19, Ibaka 16, Adams 9, Kanter 8 - Curry 36, Thompson 21, Green 11, Iguodala 7, Barnes 5