We Francji Islandia spotka się w grupie F z Portugalią, Austrią i Węgrami.

 

"Przeciwnicy są silni, więc zachwyt z awansu ustąpił miejsca realistycznemu myśleniu i dlatego nie oczekujemy zbyt wiele, lecz każdy mecz będzie dla każdego z nas ważnym wydarzeniem. Jest to futbol, czyli nie do końca przewidywalna gra i myślę, że przy odrobinie szczęścia możemy sprawić niespodziankę. Jeżeli jednak nie uda się wyjść z grupy, wrócimy z Francji z przekonaniem, że zrobiliśmy wszystko jak należy. Wynik nie będzie się liczył, ponieważ dla nas będzie to dumny powrót na tarczy" - powiedział Gudjohnsen w rozmowie z wychodzącym w norweskim Molde dziennikiem "Romsdals Budstikke".

 

Trener Molde Ole Gunnar Solskjaer sprowadził Gudjohnsena w lutym z ligi chińskiej, a celem Islandczyka była regularna gra i powołanie do reprezentacji na Euro.

 

"We wrześniu skończę 38 lat lecz trener mi zaufał więc będzie to wspaniały moment na ukoronowanie 20-letniej kariery reprezentacyjnej" - powiedział Gudjohnsen.

 

Piłkarz zadebiutował w drużynie Islandii 24 kwietnia 1996 roku w meczu towarzyskim z Estonią, wchodząc w drugiej połowie spotkania na miejsce ... swojego ojca Arnora. Do tej pory rozegrał w drużynie narodowej 84 mecze i strzelił 25 bramek.

 

Skandynawskie media liczą jednak na dalszą jego grę dla Islandii, czekając na powtórkę tej "rodzinnej historii". Norweski dziennik "Dagbaldet" przypomniał, że 18-letni syn Gudjohnsena - Sveinn Aron gra już w reprezentacji U19 i niedługo może mieć szanse zmienić ojca.

 

Solskjaer w ostatnich tygodniach wielokrotnie podkreślał, że Gudjohnsen po przyjeździe z Chin w Norwegii odżył i stał się szybko filarem drużyny. Ocenił go następująco: "Szwecja ma swojego Zlatana Ibrahimovica, Dania Michaela Laudrupa, a Islandia - Eidura".