Pol Espargaro, którego w niedzielę czeka start na własnym podwórku (i to dosłownie, bo wychował się rzut beretem od toru), potwierdził dziś, że opuszcza ekipę Monster Yamaha Tech 3 i idzie w ślad za swoim obecnym team-partnerem, Brytyjczykiem Bradleyem Smithem, do fabrycznego zespołu KTM. Znów szykuje się więc wybuchowa mieszanka, bo przez ostatnie dwa sezony duet ten dostarczał mediom i kibicom nie lada rozrywki.

„Rywalizujemy od lat i we wszystkim – mówi Smith. - Rok temu zespół nie kazał nam jechać podczas jeden z sesji więcej niż trzy kółka, ale Pol przejechał pięć, aż poprawił mój czas. Tak zacięta jest nasza walka. Szanujemy się, ale powiem szczerze, że gdybym zobaczył go stojącego na poboczu drogi, zatrzymałbym się, a nie po to, aby go podrzucić, a pokazać mu stosowny palec”.

Smith był dziś w wyśmienitym nastroju, ale kiedy dowiedział się, że szef jego ekipy podkreślał rano, że ma problem z zastąpieniem dwóch tak dobrych zawodników, natychmiast zmienił tor. „Sam nawarzył sobie tego piwa. Powiedziano mi w lutym, że mogę sobie szukać pracy. Gdyby mi wtedy nie podziękowano, dzisiaj Herve nie byłby w takiej sytuacji” - rzucił poważnie.

Nawarzone piwo we Włoszech piwo z gracją wypiło dzisiaj kierownictwo fabrycznej ekipy Yamahy. Jej szefowie przyznali, że silniki w motocyklach Rossiego i Lorenzo wypluły zawory, bo zespół za wysoko ustawił ogranicznik obrotów. Właściwie to ustawił tak samo jak rok temu, ale przy mniej zaawansowanej elektronice wahania obrotów były zbyt duże i przekręciły silniki. Sytuacja nie powinna się jednak powtórzyć.

Lorenzo i Rossi są gotowi do walki, podobnie jak faworyt lokalnej publiczności, Marc Marquez, który w czwartek ogłosił przedłużenie umowy z zespołem Respol Honda. Rozmowy trwały dość długo, bo trzeba było nie tylko dograć kwestie techniczne i finansowe, ale również personalne, jeśli chodzi o ekipę – wyjaśnił tajemniczo, ale z uśmiechem na twarzy Marquez.

Mniej zadowolony był Aleix Espargaro, który sfrustrowany traktowaniem przez Suzuki szuka dla siebie nowego zespołu. Hiszpan rozmawia m.in. z Aprilią. Na tę chwilę wygląda na to, że do Tech 3 trafi Johann Zarco, do Suzuki Alex Rins, a do Aprilii właśnie Espargaro, ale to wszystko tylko ploteczki.

Gadanie skończy się jednak jutro, kiedy zawodnicy wyjadą na tor na pierwsze treningi. Jak powiedział nam dzisiaj Cal Crutchlow, jego celem jest w ten weekend zwycięstwo. Więcej w załączonych rozmowach; z Brytyjczykiem i liderem tabeli, Jorge Lorenzo.

Relacje z Grand Prix Katalonii od piątku na antenie Polsatu Sport News i na Polsatsport.pl.