Mur, ściana takie słowa nasuwają się, gdy patrzy się na obronę Stelmetu. Właśnie defensywa zdecydowała o zwycięstwie mistrzów w drugim i trzecim spotkaniu. Dowód? Poza statystykami, bliźniacze wypowiedzi koszykarzy Rosy.

 

- Grają bardzo agresywnie i rzadko mamy czyste pozycje. Więc jak już dochodzimy do tej pozycji, to już nie mamy takiego zaufania do siebie – mówił po drugim spotkaniu Robert Witka.

 

- Nie trafiliśmy dzisiaj dużo rzutów, ale też nie mieliśmy dużo otwartych pozycji. Stelmet bardzo dobrze bronił i to jest główna przyczyna porażki – tłumaczył po trzecim starciu Daniel Szymkiewicz.

 

Na razie tylko pierwszy mecz był wyrównany. Zielonogórzanie wygrali go po dwóch dogrywkach. W kolejnych dwóch spotkaniach Stelmet zwyciężał zdecydowanie, pozwalając rywalom na zdobycie odpowiednio 51 i 53 punktów, przy niskiej nieco ponad 30 procentowej skuteczności.

 

- Nie przesadzałbym, te mecze nie są tak łatwo wygrywane – podsumowuje Karol Gruszecki - To widać ile nas energii kosztuje. Na szczęście mamy szeroki skład, każdy z nas wnosi coś w zwycięstwa, ale oddajmy wszystko na parkiecie.

 

Choć trener Stelmetu twierdzi, że zmęczenie nie gra roli, bo „to są finały, tu są emocje i żaden zawodnik nie czuje wyczerpania, ani bólu, bo tu jest adrenalina”, to szerokość składu i co za tym idzie mniejsze wyeksploatowanie jest być może kluczem do zrozumienia przebiegu serii finałowej.

 

Stelmet to na polskie warunki prawdziwy mocarz. Ma wyrównaną drużynę, w której aż 10 zawodników może wziąć ciężar zdobywanie punktów na siebie. Trener Wojciech Kamiński takiego komfortu nie ma. Najbardziej to widać w przypadku polskich zawodników. W Zielonej Górze to, poza dwoma głębokimi rezerwowymi (Kamilem Zywertem i Marcelem Ponitką), sami byli lub obecni reprezentanci kraju. W Radomiu tylko Michał Sokołowski i kilka lat temu Robert Witka mieli kontakt z kadrą.

 

O ile o wypoczynek i przywrócenie świeżości będzie koszykarzom z Radomia ciężko, to łatwiej poprawić się w innym kluczowym elemencie – zbiórkach. Na razie Rosa walkę na tablicach przegrywa sromotnie. W meczu numer jeden 35:53, w drugim 20:42, a w trzecim 23:33. Co gorsza dają sobie zbierać średnio ponad 12 piłek na własnej tablicy. Sami zbierają o połowę mniej. I pewnie często słyszą, klasyczny tekst każdego trenera koszykówki: „Zastawiamy Panowie, zastawiamy”.

 

Transmisja meczu Rosa Radom - Stelmet Zielona Góra w Polsacie Sport News. Początek o 19.50.