- Nie widzieliście niczego związanego z mistrzostwami? Monsieur! To dlatego, że gadżety jeszcze nie dojechały pociągiem – śmiał się Jean, recepcjonista Grand Hôtel de la Paix, sarkastycznie nawiązując do fali kolejarskich strajków, które wstrząsnęły Francją. Stylowy budynek w którym pracuje, położony jest w samym centrum Lyonu, miasta uznawanego za jedno z najpiękniejszych w kraju. O ile jego urok nie jest kwestią dyskusyjną, o tyle zastanawia brak czegokolwiek wskazującego na to, że już w piątek rozpocznie się futbolowego święto Starego Kontynentu. A przecież nad Rodanem i Saoną zostanie rozegranych aż sześć spotkań: Belgii z Włochami, Ukrainy z Irlandią Północną, Rumunii z Albanią, Węgier z Portugalią, a także mecz 1/8 oraz półfinał.

I właśnie stadion, na którym odbędą się te spotkania – Parc Olympique Lyonnais - jest jedynym miejscem, gdzie nie mamy żadnych wątpliwości, iż mistrzostwa nadchodzą. Chociaż nawet na położonym 20 kilometrów od Lyonu obiekcie wciąż trwają prace remontowo-wykończeniowe. Dookoła krzątają się ubrani w drelichy robotnicy, pełno jest rusztowań i drewnianych palet. – Potrzebujemy jeszcze dnia. Panuje mała dezorganizacja, wciąż czekamy na kilka spraw, ale będzie dobrze – zapewnia nas uśmiechnięta od ucha do ucha Olivia, pracownica tamtejszego centrum prasowego. I dodaje ze śmiechem, że centrum już działa. No, może poza toaletami…

Choć atmosfera mistrzostw do Lyonu jeszcze nie dotarła, to pojawili się tam piłkarze Irlandii Północnej. Już 5 czerwca wylądowali na lotnisku Lyon-Saint-Exupéry, a następnie udali się do oddalonej od centrum o 60 kilometrów miejscowości Saint-Jean-d'Ardières. To serce Beaujolais, regionu słynącego z produkcji młodego wina. Irlandczyków otaczają więc 22 tysiące hektarów winorośli… Podopieczni Michaela O’Neilla postawili na miejsce spokojne – cała gmina liczy zaledwie dwa tysiące mieszkańców. Na piłkarzy w efektownie wyglądającym hotelu Château de Pizay czeka m.in.: basen, bilard, stoły do ping-ponga, a także dwa olbrzymie telebimy, brytyjska telewizja oraz… plazma, na której wyskakują tweety i filmiki kibiców „Norn Iron”. Wokół hotelu non stop kręci się natomiast kilkudziesięciu mężczyzn ubranych na czarno, niektórzy z nich z psami. To pracownicy prywatnej firmy ochroniarskiej wynajętej przez Irlandczyków na czas mistrzostw. Dostęp do budynku mają tylko osoby z odpowiednimi uprawnieniami. Nie prześlizgnie się nawet mysz.

Nie zapomniano także o inspiracjach: ściany pokoju gier ozdobione są zdjęciami wielkich gwiazd irlandzkiego sportu: nieżyjącego już piłkarza George’a Besta czy świetnego kierowcy motocyklowego Joey’a Dunlopa, a także pięściarza Barry’ego McGuigana i wybornego golfisty Rory’ego McIlroya. „Dare to dream”, czyli „Odważ się marzyć” - to hasło Irlandczyków. Dziś marzą oni o pokonaniu reprezentacji Polski 12 czerwca w Nicei. Dzień później piłkarze wybiegnąć także na murawę stadionu w Lyonie. Czy właśnie wtedy obudzi się tam duch europejskiego czempionatu?