Uczestnik MŚ w Hiszpanii (1982 r.), na których Polacy zajęli 3. miejsce i MŚ w Meksyku (1986 r.) podkreślił, że jego zdaniem po dwóch ostatnich sprawdzianach kadry w meczach z Holandią (1:2) i Litwą (0:0) żaden z trójki bramkarzy nie przybliżył się ani nie oddalił od gry na Euro 2016.

 

"Wojciech Szczęsny bronił przez całe spotkanie z Holandią, a po 45 minut przeciwko Litwinom zagrali Łukasz Fabiański i Artur Boruc, ale to nie musi niczego oznaczać. Każdy z nich dobrze spełnił swoje zadanie i te mecze niczego w kwestii ich rywalizacji o pierwszą +11+ nie wyjaśniły. Podobnie, jak eliminacje, w których swoje równie ważne role odegrali Wojtek i Łukasz. Tak samo wysoko cenię także Artura i trzeba cieszyć się, że mamy tak znakomitych golkiperów regularnie potwierdzających klasę w najlepszych europejskich ligach. A sprawę wyboru jedynki zostawmy selekcjonerowi i jego sztabowi" - ocenił.

 

Dodał, że Adama Nawałkę czeka trudna decyzja, z której podjęciem selekcjoner biało-czerwonych może wstrzymywać się do ostatniej chwili. "Nawet gdyby moje zdanie liczyło się w tej kwestii, nie umiałbym doradzić trenerowi, na kogo powinien postawić podczas turnieju we Francji. O tym mogą zdecydować niuanse, także w zachowaniu na zgrupowaniach, czy analiza gry rywali. Każdy wybór będzie dobry, bo o formę i postawę bramkarzy nie musimy się martwić" - zaznaczył były kapitan drużyny narodowej.

 

Podkreślił, że komfortu wyboru na tej pozycji mogą zazdrościć Nawałce wszyscy selekcjonerzy na świecie. "Decyzja może nie być łatwa, ale naprawdę jest to miły kłopot" - dodał.

 

Według byłego zawodnika m.in. Widzewa Łódź i FC Porto, z którym w 1987 r. sięgnął po Puchar Europy, między bramkarzami reprezentacji Polski trwa "zdrowa i sportowa" rywalizacja. W jego opinii może ona wyjść kadrze tylko na dobre, bo wszyscy muszą utrzymywać wysoką koncentrację na treningach.

 

Młynarczyk dodał, że po tym, co reprezentacja pokazała w eliminacjach można oczekiwać udanego turnieju we Francji i nie martwią go słabsze występy w dwóch ostatnich sprawdzianach.

 

"Teraz trzeba koncentrować się już na niedzielnym starciu z Irlandią Płn. Brałem udział w takich turniejach i wiem, jak istotny jest mecz otwarcia. Zwycięstwo na starcie potrafi ponieść daleko" - zauważył 42-krotny reprezentant kraju.

 

Pierwszych rywali Polaków nazwał piłkarzami o "podwójnych sercach do walki". Z kolei Niemcy jego zdaniem nie są tak mocni, jak dwa lata temu, kiedy sięgali po tytuł mistrzów świata w Brazylii. W opinii Młynarczyka nieobliczalni mogą być Ukraińcy, których kraj pogrążony jest w kryzysie wojennym i będą chcieli dać swoim rodakom trochę radości.

 

Finałowy turniej mistrzostw Europy rozpocznie się we Francji w piątek. Polacy swój pierwszy mecz z Irlandią Płn. rozegrają w niedzielę o godz. 18 w Nicei. Następnie zmierzą się z Niemcami (16 czerwca w Saint-Denis pod Paryżem) i Ukrainą (21 czerwca w Marsylii).