Decyzja w sprawie 29-letniej zawodniczki, która przyznała się w marcu do zażywania zabronionej od 1 stycznia substancji meldonium, ma zapaść w połowie lipca. Jeśli - jak domagają się prawnicy Szarapowej - dyskwalifikacja zostanie w całości zniesiona, Rosjanka będzie mogła wziąć udział w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro (5-21 sierpnia).

 

Pięciokrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych "wpadła" na kontroli podczas tegorocznego Australian Open. Jak tłumaczyła, w grudniu zignorowała korespondencję, w której była o informowana o dodaniu meldonium na listę niedozwolonych substancji, i nie zaprzestała przyjmowania leku. Twierdziła, że pomaga jej w leczeniu.

 

"Pierwszy raz podano mi go w 2006 roku. Wtedy często było mi niedobrze i brakowało mi w organizmie magnezu, a ponadto w mojej rodzinie były przypadki cukrzycy" - mówiła w marcu na konferencji prasowej w Los Angeles.

 

Za początek obowiązywania dyskwalifikacji ITF uznała 26 stycznia. To oznacza, że jej wyniki w tegorocznym Australian Open, gdzie dotarła do ćwierćfinału, zostaną anulowane, a Rosjanka będzie musiała oddać wszystkie zarobione w Melbourne pieniądze.

 

"Nakładając na mnie dwuletnią dyskwalifikację, trybunał przy ITF stwierdził, że to, co zrobiłam, nie było celowe. Oceniono, że nie próbowałam nakłonić swoich lekarzy, aby przepisali mi środki wspomagające wydolność. ITF poświęciła sporo czasu, wydała niemało pieniędzy, aby udowodnić, że umyślnie złamałam przepisy antydopingowe, ale tak nie było. Trybunał nie zgodził się z ITF, ale i tak chce sprawić, żebym nie grała w tenisa przez dwa lata. Nie mogę zgodzić się na tak surową karę" - napisała tenisistka na Facebooku.

 

Urodzona 19 kwietnia 1987 roku w Niaganiu tenisistka, która większą część życia spędziła w USA, łącznie wygrała 35 turniejów cyklu WTA. Na korcie zarobiła w sumie ok. 36,8 miliona dolarów.