Marcin Lepa: Na tablicy wynik 0:0, ale myślę, że to była wygrana drużyny.

 

Zbigniew Boniek: Tak, muszę powiedzieć, że to był strasznie stresujący mecz. Zwycięstwo Irlandii Północnej pozytywnie na nas wpłynęło. Oznaczało, że remis w meczu z Niemcami praktycznie daje nam awans do kolejnej rundy. Musiałoby się stać nieszczęście, czyli nasza porażka z Ukrainą, przy zwycięstwie Irlandczyków nad Niemcami. Graliśmy z mistrzami świata i myślę, że stworzyliśmy groźniejsze sytuacje. Dobrze zagraliśmy również w grze obronnej. Fabiański w dwóch-trzech sytuacjach zachował się kapitalnie, ale to też nie były stuprocentowe sytuacje. Podobnie, jak Ukraińcy liczyliśmy, że ten trzeci mecz będzie najważniejszy. Jak się okazało, my zagramy go spokojnie, a Ukraina o honor, tak więc jest dobrze.

 

Byłem pod wrażeniem gry obronnej Włochów w pierwszym meczu z Belgami, ale dzisiaj - mimo kilku błędów i strat - pod względem taktyki zaangażowania w linii defensywnej zaprezentowaliśmy się kapitalnie.

 

Z Niemcami gra się trudno, bo oni grają atak pozycyjny, utrzymanie się przy piłce. Chcą wypracować sobie czystą sytuację, klepią na połowie przeciwnika i ciężko im odebrać piłkę. Były jednak takie momenty, że oni czasami też próbowali przyspieszyć i w momencie gdy był ich atak i nasz atak, to my byliśmy drużyną groźniejszą. To nie znaczy, że byliśmy od nich lepsi. Musieliśmy się bardzo namęczyć, żeby stworzyć takie widowisko z tym rywalem. Nie wiem, może się tu z nimi jeszcze raz spotkamy (śmiech).

 

Jerome Boateng - man of the match. Ja bym powiedział Michał Pazdan, a Prezes?

 

Pazdan grał znakomicie, ale cała obrona grała dobrze. Dobrze zagrał Piszczek, dobrze wypadł Jędrzejczyk, dobrze również Glik. Żadnego z zawodników nie wyróżniam, myślę, że gdyby Milik miał dzisiaj więcej szczęścia, świętowalibyśmy coś więcej.

 

 

Cała rozmowa z prezesem PZPN Zbigniewem Bońkiem w załączonym materiale wideo.