Conte w rozmowie z telewizją RAI podkreślił, że mecz ze Szwedami był wyjątkowo trudny i dodał, że jego drużyna tego właśnie się spodziewała.

 

"Kto sobie wyobrażał, że zakwalifikujemy się już po dwóch meczach?" - zapytał następnie selekcjoner.

 

W kolejnym wywiadzie Conte stwierdził zaś, że spełnia się marzenie jego drużyny. "Jesteśmy świetni także wtedy, kiedy cierpimy" - zauważył odnosząc się do wysiłku, jaki w pojedynek w Tuluzie włożyli jego piłkarze.

 

"La Gazzetta dello Sport" pisze o "magii Edera", czyli strzelcy bramki Edera Citadina Martinsa, grającego w Interze Mediolan, Włocha urodzonego w Brazylii, który został powołany do włoskiej reprezentacji w zeszłym roku.

 

Sportowy dziennik przyznaje zarazem: "Porażka jest zbyt surową karą dla Szwecji, która mimo że (Zlatan) Ibrahimovic włożył w grę minimum wysiłku, przysporzyła Włochom więcej trudności niż Belgia".

 

Przypomina się, że spotkanie to włoskie media zapowiadały jako: "Włochy kontra Ibrahimovic".

 

Zadanie znakomicie wykonane przed czasem - tak gazeta pisze o awansie Włochów do 1/8 finału po dwóch pojedynkach.

 

"To nie był piękny mecz", a jego wynik jest "wymęczony" - ocenia sprawozdawca "Corriere della Sera".

 

Według "Corriere dello Sport" mecz był wyjątkowo nerwowy i pełen błędów. Ale ważne jest to, że Włochy są drugą po Francji drużyną, która zapewniła sobie awans do dalszych rozgrywek.

 

Media publikują zdjęcia z jednego z kościołów we Włoszech, na którym widać tablet z włączoną transmisją z meczu ustawionego na pulpicie ławki podczas ślubu.

 

Podkreśla się, że miliony Włochów oglądały mecz w piątkowe popołudnie w pracy.