Mateusz Borek: Na początku należy złożyć gratulacje na ręce kapitana. Trzy mecze i siedem zdobytych punktów. Drużynowo właśnie o to chodziło.

 

Robert Lewandowski: Chcieliśmy postawić przysłowiową kropkę nad „i” w meczu z Ukrainą. Zadajemy sobie sprawę, że nie był to rewelacyjny mecz w naszym wykonaniu. Pozostawiliśmy zbyt wiele miejsce dla przeciwnika. Jednak wydaje mi się, że z tyłu głowy mieliśmy już sobotni mecz w 1/8 finału. Dlatego ważne było, żeby trochę sił zostawić. Poniekąd właśnie stąd wynikała nasza defensywna gra. Na szczęście to my zdobyliśmy o jednego gola więcej.

 

Z Ukrainą nie wygraliśmy od pięciu spotkań.

 

Tym bardziej zdawaliśmy sobie sprawę, że nie będzie to dla nas łatwy mecz. Ukraina grała na luzie, więc być może z tego wynikała ich łatwość w kreowaniu sytuacji strzeleckich i większego ryzykowania.

 

Co zadecydowało o niepowodzeniu w Twojej sytuacji strzeleckiej?

 

Ciężko było wyliczyć mi kroki do tej skaczącej piłki. Murawa była w słabym stanie, ale to nie jest żadne wytłumaczenie. Pewnie na dziewięć z dziesięciu moich strzałów w takim sytuacji bym trafił. Akurat w potyczce z Ukrainą nie udało się skierować piłki do siatki. Na pewno złość jest, ale mam nadzieję, że to co nie powiodło się przeciwko Ukrainie, uda się w 1/8 finału.