Węgry w środę w Lyonie zremisowali z Portugalią 3:3 po pasjonującym meczu. Dzięki temu fazę grupową zakończyli na pierwszymi miejscu. Jednak podobnie jak oni pięć punktów w grupie F mieli debiutujący w imprezie tej rangi Islandczycy. Portugalia natomiast po trzech remisach zajęła trzecie miejsce.

"Przed turniejem nie ciążyła na nas żadna presja, bo już sam udział w nim był dla nas dużym osiągnięciem. Naszym celem było uniknięcie kompromitacji, np. w postaci jakiejś wysokiej porażki, o której by się potem pamiętało. Tymczasem jesteśmy w kolejnej rundzie i to z pierwszego miejsca" – powiedział PAP Guzmics.

Węgrzy świetnie rozpoczęli turniej, bo od wygranej z Austrią 2:0.

"I to już było dla nas ogromne osiągnięcie. Potem przyszły remisy z Islandią i przede wszystkim z Portugalią. Czasem piłkarze mówią, że dali z siebie wszystko. No to my daliśmy z siebie jeszcze 20 procent więcej. Po tych wynikach była ogromna radość w szatni. Cały kraj jest za nami i odczuwamy to wsparcie" – przyznał.

Środkowy obrońca podkreślił, że kluczem do sukcesu jest doskonałe przygotowanie fizyczne.

"Przed turniejem mieliśmy trzytygodniowe zgrupowanie, w trakcie którego trenowaliśmy przynajmniej dwa razy dziennie, a często nawet trzy. Trener założył, że musimy poprawić kondycję i dużo nad tym pracowaliśmy. Teraz nie mieliśmy problemu z rozegraniem trzech meczów w ciągu kilku dni. Jesteśmy też często w posiadaniu piłki, co jeszcze kilka lat temu w meczach z dobrymi drużynami było dla nas zupełnie nieosiągalne" – podkreślił.

Na pytanie, co jest siłą węgierskiej drużyny, odpowiedział humorystycznie: "Wisła Kraków! Na nasze mecze przyjechali do mnie znajomi z Krakowa - polscy kibice. Ale mówiąc poważnie to naszą siłą jest kolektyw. Jesteśmy wszyscy razem. Nie mamy wielkich piłkarzy z Premier League, ale tworzymy drużynę. Teraz wszystko jest dla nas nowe. Od 44 lat nie było nas na mistrzostwach Europy, a od 1986 r. nie byliśmy na dużym turnieju".

W 1/8 finału Euro 2016 Węgrzy zagrają w niedzielę z Belgią.