Na przedmieściach stolicy Francji mieści się mały, dziewiątoligowy klubik JS Suresnes. I choć jego drużyny młodzieżowe liczą blisko 900 zawodników, to w kraju, w którym zarejestrowanych jest ponad dwa miliony piłkarzy, te liczby nie robią na nikim wrażenia. Spośród tysięcy dzieciaków, które przewinęły się przez Suresnes, wyjątkowy jest jeden - N'Golo Kanté. Ten czarnoskóry chłopak jest wyrzutem sumienia francuskiego systemu szkolenia, który przez lata odrzucał go twierdząc, że się nie nadaje. A on jak na złość, parł i parł do przodu. Przez trzecioligowy Boulogne, a później Caen, trafił na piłkarskie szczyty – razem z Leicester City został mistrzem Anglii, wylądował w jedenastce sezonu Premier League. Zadebiutował też w reprezentacji Francji, a na mistrzostwach Europy rozegrał już dwa pełne mecze – z Rumunią i Albanią. Najwierniejszych kibiców Kanté wciąż ma w Suresnes. To dwaj polscy trenerzy, bez których talent 25-latka z Paryża mógłby nigdy nie ujrzeć światła dziennego. To oni stworzyli machinę, w której od pierwszego wejrzenia zauroczył się selekcjoner Didier Deschamps.

- N'Golo szkoliłem przez sześć lat. Przyszedł do nas jako jedenastolatek - mówi w rozmowie z Polsatsport.pl Piotr Wojtyna, pierwszy trener Kanté, którego odwiedziliśmy w Suresnes. – Miał predyspozycje, które w dzisiejszej piłce zawodowej są ważne. Był bardzo pracowity, inteligentny. Gdy go widzę dziś, przypominam sobie niektóre jego mecze, zagrania. A on jest już na poziomie światowym! Od 25 lat jestem trenerem i teraz spotyka mnie olbrzymia satysfakcja – mówi z wielką radością Wojtyna i opisuje piłkarskie losy Kanté: - To przypadek bardzo rzadki nie tylko w skali francuskiej, ale i europejskiej. Mając 19 lat grał w… dziewiątej lidze! Proponowaliśmy go do wielu klubów, ale nic to nie dało. N’Golo wylądował w końcu w spadkowiczu z drugiej ligi, Boulogne. Tam bardzo się rozwinął i wyjechał do SM Caen.

Drugim polskim trenerem, który miał wielki wkład w rozwój talentu obecnego reprezentanta Francji jest Tomasze Bzymek, szkoleniowiec seniorów Suresnes. – Piotrek powiedział mi o Kanté, kiedy ten miał siedemnaście lat. Wziąłem go do seniorów i zacząłem wprowadzać do większej piłki. Z nami trenował dwa razy w tygodniu, pozostałe trzy treningi odbywał z juniorami. Dzięki temu wciąż mógł się rozwijać – tłumaczy Bzymek. Niewiele zabrakło, aby Kanté… zagrał w Polsce. – Kiedy już nie było pomysłu, gdzie dalej proponować N’Golo, pomyślałem, żeby wysłać go do Polski. Znam polskich trenerów, m.in. Jacka Zielińskiego, ale nikt nie był zainteresowany – wspomina Bzymek.

- To bardzo skromny chłopak, który ma dobrze poukładane w głowie. Jest też najbardziej dyplomowanym reprezentantem Francji! Skończył dwuletnie studia z rachunkowości. To gość, który nie jest zepsuty przez profesjonalny futbol – opisuje charakter Kanté Wojtyna. Gdzie polski trener widzi szczyt swojego wychowanka? – Ja widzę go w wielkich klubach, takich jak Arsenal Londyn, FC Barcelona. Wpasowałby się tam doskonale! To nie skończy się na Leicester.  

Na koniec zaczepnie pytamy pana Piotra - kto lepszy? Grzegorz Krychowiak czy N'Golo Kanté. Ten odpowiada bez zawahania: „Kanté!”. Być może do starcia tych dwóch piłkarskich maszyn dojdzie jeszcze podczas… mistrzostw Europy.

 

Transmisja meczu Francja - Irlandia od 15.00 w Polsacie Sport 2.

Polską historię N'Golo Kanté poznaj oglądając materiały wideo.