W listopadzie ubiegłego roku IAAF zawiesiło ze względu na aferę dopingową z udziałem sportowców rosyjskich tamtejszą federację w prawach członka międzynarodowej organizacji.

Jeśli Rosjanie udowodnią, że nie korzystali z niedozwolonych środków dopingowych, będą mieli szansę startu w Brazylii pod neutralną flagą.

Szansę startu w Brazylii będą mieli ci, którzy nie są obciążeni podejrzeniem o stosowanie dopingu, badani byli przez inne niż krajowe laboratorium antydopingowe gwarantujące obiektywne zbadanie próbek.

Prośby przejdą weryfikację formalną, po której skierowane zostaną do specjalnie w tym celu powołanej komisji.

13 listopada 2015 roku IAAF zawiesiło tymczasowo Rosję w prawach członka tej organizacji. To efekt ustaleń WADA, która opublikowała cztery dni wcześniej raport, opisujący zorganizowany proceder dopingowy w tym kraju. Zdaniem agencji, w aferę zamieszani byli nie tylko sami sportowcy, ale też laboratorium w Moskwie, służby specjalne, a nawet ministerstwo sportu. WADA zawiesiła też Rosyjską Agencję Antydopingową.

17 czerwca 2016 roku IAAF utrzymała decyzję o wykluczeniu lekkoatletów Rosji. Tego dnia szef IAAF Sebastian Coe potwierdził ją, ale nie wykluczył jednoznacznie ich udziału w sierpniowych igrzyskach. "Pojedynczy zawodnicy, którzy udowodnią, że nie brali dopingu, będą mogli wystąpić pod olimpijską flagą" - powiedział.

Kilka dni później Komitet Wykonawczy Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, obradujący w Lozannie, także poparł podjętą przez IAAF decyzję o niedopuszczeniu zawodników Rosji w tej dyscyplinie sportu do igrzysk w Rio de Janeiro.

Uznano jednak, że "czyści" rosyjscy lekkoatleci będą mogli wystąpić w Brazylii pod państwową flagą. Warunkiem ich startu będzie jednak poddanie się badaniom antydopingowym w laboratoriach poza Rosją.

Teraz, pomimo tej "furtki", Rosjanie wystąpili do CAS z pozwem o dopuszczenie ich do startu bez żadnych ograniczeń.