Po entuzjastycznym powitaniu reprezentantów Polski na lotnisku, Błaszczykowski udał się do swojej rodzinnej miejscowości. Kiedy tylko dotarł na miejsce przywitały go tłumy kibiców ubranych w narodowe barwy i wymachujących flagami. Mieszkańcy Truskolasów podziękowali swojemu bohaterowi za dobry występ na Euro 2016.


Owacyjna reakcja kibiców wprawiła Błaszczykowskiego w ogromne wzruszenie. Po wyjściu z samochodu przywitał się ze swoją ukochaną babcią i po chwili zabrał głos.


- Dziękuję najbliższym i wszystkim, którzy trzymali za mnie kciuki. To było dla mnie bardzo ważne. Uwierzcie mi, że rzeczy, które się tutaj wydarzyły, zostają w moim sercu do końca życia. To zabiorę do grobu – mówił wyraźnie wzruszony.

 

 

Błaszczykowski podziękował swojej rodzinie. Również ojcu, który na oczach małego Jakuba zabił jego matkę. "Wybiegłem, jak stałem. I widzę, jak mama leży w rowie, i widzę, jak ojciec odchodzi. Wróciłem do domu i krzyczę: Mama leży w rowie. Wróciłem do niej i zacząłem jej dotykać, taki specyficzny zapach się unosił. Myślałem, że to mleko się wylało. Wziąłem ją za rękę, a moje dwa czy trzy palce wpadły do rany. Wtedy wiedziałem, że jest niedobrze" - pisał w swojej autobiografii. 


- Dziękuję mojej babci, która wychowała mnie na takiego człowieka, na jakiego mnie wychowała. Dziękuję mamie, która pewnie teraz patrzy z góry. Dziękuję też ojcu, który przekazał mi ważne wartości w życiu. Mimo wszystko - wyznał Błaszczykowski.


- Na pewno się nie poddam. Moment w moim życiu, kiedy miałem się poddać już minął. Uwierzcie mi, że jeszcze was trochę pomęczę - zakończył reprezentant Polski.