Wspomnienie to zagrzewa teraz do boju drużynę piłkarzy pod wodzą Antonio Conte przed wieczorną konfrontacją (o godz. 21. w Bordeaux) z aktualnymi mistrzami świata.

 

Zauważa się przede wszystkim to, że to właśnie "Azzurri" w obecności ponad 100 tysięcy widzów na meksykańskim stadionie pierwsi udowodnili, że Niemcy (wówczas reprezentacja RFN) nie są niepokonani. Najczęściej zadawane obecnie pytanie brzmi zatem: czy jest szansa na powtórkę tamtego wyjątkowego spotkania?

 

Tamto z 17 czerwca 1970 r., podkreśla się, przeszło do historii jako najlepsze widowisko światowego futbolu, co upamiętniono specjalną tablicą na legendarnym Estadio Azteca.

 

Znacznie świeższymi wspomnieniami podzielił się z dziennikarzami kapitan Włochów Gianluigi Buffon, który stwierdził, że chwile poprzedzające ten mecz przypominają mu klimat z poprzednich mistrzostw Europy przed czterema laty, gdy w półfinale jego drużyna pokonała w Warszawie Niemców 2:1.

 

„Na tle Niemców nie byliśmy wtedy faworytami i musieliśmy wydobyć z siebie coś nadzwyczajnego, by iść dalej. Teraz przepaść między nami prawdopodobnie jeszcze nawet się powiększyła, oni są mistrzami świata i mają dużo pewników. My ich szukamy i częściowo już je znaleźliśmy” - stwierdził 38-letni bramkarz.

 

Z dużym respektem o rywalach wypowiada się na łamach prasy w sobotę selekcjoner Antonio Conte. “Stawiamy czoła najpełniej zbudowanej reprezentacji na świecie” - przyznał nie ukrywając trudności, z jakimi muszą zmierzyć się jego piłkarze na stadionie w Bordeaux.

 

Podkreślił, że Niemcy są znacznie silniejsi również od Hiszpanów. „Mają wszystko, co może mieć silna drużyna: technikę, talent, kondycję fizyczną, organizację gry” - ocenił trener Włochów.

 

Media kładą zaś nacisk na to, że naprzeciw tej najmocniejszej drużyny na świecie staną niemal „zdziesiątkowani” na środku boiska Włosi. Nie zagra Thiago Motta, który pauzuje za kartki, a Antonio Candreva wciąż nie wyleczył urazu. Największym znakiem zapytania jest to, czy na boisko wyjdzie jeden z „weteranów” Daniele De Rossi, również lekko kontuzjowany.

 

Nie wyklucza się, że zasiądzie na ławce rezerwowych i zostanie wezwany, gdyby okazało się, że mecz będą musiały rozstrzygnąć karne.

 

"Będziemy musieli zrobić coś nadzwyczajnego" - przyznał trener.

 

Przypomina się, że Włosi przyjechali na piłkarskie mistrzostwa Europy we Francji na pewno nie jako faworyci; tak oceniała ich zarówno krajowa, jak i zagraniczna prasa.

 

"Niemiecki mur kontra włoska super-obrona"- tak komentatorzy zapowiadają mecz obecnych i byłych (z 2006 r.) mistrzów świata.