Cibulkovej wyraźnie we znaki dało się zmęczenie po poniedziałkowym trzysetowym spotkaniu z Agnieszką Radwańską. Słowaczka - po trzech godzinach walki - wygrała z rozstawioną z numerem trzecim Polką 6:3, 5:7, 9:7.

 

Wiesnina w 1/8 finału także stoczyła zacięty pojedynek. Pokonała... swoją deblową partnerkę i rodaczkę Jekaterinę Makarową 5:7, 6:1, 9:7. Razem wywalczyły dwa tytuły wielkoszlemowe, a także trzy razy dotarły do finału turniejów tej rangi (m.in. Wimbledonu w 2015 roku).

 

"Obie z Dominiką miałyśmy wczoraj mecze-maratony. Pierwszą sprawą jest to, że nie myślałam o zmęczeniu. Skupiałam się na tym, że mam szansę i starałam się z niej skorzystać" - zaznaczyła Rosjanka, która w Londynie rywalizuje nadal także w deblu i w mikście.

 

Dotychczas najlepszym wynikiem 50. w rankingu WTA zawodniczki z Soczi w singlowych zmaganiach w Wielkim Szlemie była 1/8 finału, na której zatrzymała się trzykrotnie, w tym siedem lat temu w Wimbledonie. W zawodach tej rangi startuje po raz 42.

 

Jeszcze w połowie lutego była dopiero 122. rakietą świata. Nie przeszła kwalifikacji w Australian Open, a we French Open odpadła w drugiej rundzie. Dzięki udanemu występowi w Londynie awansuje do najlepszej "25" zestawienia WTA w singlu.

 

"Mam za sobą trudne chwile, które wzmocniły mnie psychicznie. W porównaniu z poprzednim rokiem prawie nic nie zmieniłam. Jedyną zmianą jest fakt, że wyszłam za mąż. Może to mi pomogło?" - dodała z uśmiechem Wiesnina.

 

Z Cibulkovą zmierzyła się po raz siódmy, a po raz czwarty okazała się lepsza od rywalki.

 

Jest jedyną nierozstawioną tenisistką spośród półfinalistek. W kolejnym spotkaniu przyjdzie jej zagrać przeciwko broniącej tytułu liderce światowego rankingu Serenie Williams.

 

Najlepszym wynikiem Cibulkovej w Wimbledonie jest ćwierćfinał sprzed pięciu lat. W poprzednim sezonie przegrała mecz otwarcia. Słowaczka za sprawą wtorkowej porażki nie musi zmieniać prywatnych planów. Na sobotę - w dniu finału Wimbledonu w kobiecym singlu - zaplanowała ślub.