Brytyjczyk nie miał większych problemów z pokonaniem Czecha. Mecz trwał godzinę i 58 minut. Już pierwszy set toczył się pod dyktando Murraya. Szybko udało mu się przełamać Berdycha i kontrolować to, co działo się na korcie. Triumfator Wimbledonu w 2013 r. przełamywał w drugim i trzecim secie podania Berdycha nie tylko po swoich udanych akcjach, ale przede wszystkim jego błędach. Tak było w siódmym gemie, gdy przy prowadzeniu Murraya 40:15 piłka po odbiciu Czecha zatańczyła na taśmie, ale spadła po stronie Berdycha. Brytyjczyk objął prowadzenie 4:3 i do końca kontrolował przebieg rywalizacji. Wykorzystał pierwszą piłkę meczową, by zakończyć pojedynek.


Wcześniej Murray już dwukrotnie grał w finale tego turnieju. W 2012 roku uległ Rogerowi Federerowi 6:4, 5:7, 3:6, 4:6, a trzy lata temu pokonał Novaka Djokovicia 7:6(2), 6:7(3), 3:6, 2:6.

 

W swoim trzecim finale Wimbledonu zmierzy się z Milosem Raoniciem. W ostatnim pojedynku między tymi zawodnikami górą był Brytyjczyk. Dla Murraya to 11. wielkoszlemowy finał w karierze.

Transmisja finału Wimbledonu już w niedzielę o 15:00 na Polsacie Sport.