Po niezwykle zaciętym finiszu z peletonu wyprzedził o ćwierć koła Włocha Elię Vivianiego (Sky) oraz Australijczyka Caleba Ewana (Orica).

 

Gaviria odebrał koszulkę lidera swojemu koledze z drużyny, zwycięzcy z Warszawy Włochowi Davide Martinellemu, który w Katowicach go rozprowadzał.

 

Najlepszy z Polaków Kamil Zieliński, startujący w barwach reprezentacji, zajął dziesiąte miejsce.

 

Kolarze pokonywali w środę 153-kilometrową płaską trasę. Wystartowali o godz. 15 z Tarnowskich Gór, żegnani przez tłumy kibiców. Początkowo tempo było bardzo szybkie, uniemożliwiające sformowanie ucieczki. Po 30. kilometrze udało się odskoczyć od peletonu dziesięciu zawodnikom, w tym Michałowi Kwiatkowskiemu (Sky), ale przewaga nie była większa niż 40 sekund. Po lotnym finiszu w Piekarach Śląskich, który wygrał jeszcze Brytyjczyk Simon Yates (Orica), akcja została zlikwidowana.

 

Następna zawiązała się kilka minut później. Tym razem zaatakowało pięciu kolarzy, a swojego przedstawiciela miała każda z trzech polskich drużyn. Przewaga znów nie była wielka, najwyżej dwie minuty, ale wystarczająca, by uciekający mogli podzielić między siebie punkty na lotnych i górskich premiach. Dwa lotne finisze w Chorzowie i Siemianowicach Śląskich wygrał Niemiec Jonas Koch z polskiej ekipy Verva Activejet, zapewniając sobie niebieską koszulkę najaktywniejszego. Pierwsza górska premia na rundzie w Katowicach padła łupem Łukasza Owsiana (CCC Sprandi Polkowice), a druga - Szwajcara Marcela Areggera (IAM).

 

Aregger najdłużej bronił się przed peletonem, który doścignął go 15 km przed metą. Ostatnią 14-kilometrową rundę rozpoczynała duża grupa i o zwycięstwie decydował prowadzący lekko w dół finisz w Alei Wojciecha Korfantego, tradycyjnie najszybszy w Tour de Pologne.

 

Na razie nie wiadomo, czy Gavirii udało się pobić rekord Belga Jonasa van Genechtena, który dwa lata temu osiągnął tu prędkość 80,8 km/h.

 

W czwartek trzeci, najdłuższy etap poprowadzi z Zawiercia do Nowego Sącza (240 km).