Jeszcze miesiąc temu spotkanie w Krakowie byłoby uznawane za wielki hit pierwszej serii spotkań. Grały bowiem czwarta i druga drużyna poprzedniego sezonu. Ostatnie dni zmieniły jednak sposób patrzenia na oba kluby. W niedzielę najważniejsza była dla nich próba odzyskania zaufania u kibiców po porażkach w eliminacjach Ligi Europy. Cracovia skompromitowała się w dwumeczu ze Szkendiją Tetowo (2:4), a Piast przegrał po bezbarwnym spotkaniu z IFK Goteborg 0:3.

Oba zespoły wybiegły na murawę w optymalnych składach, ale to Cracovia od początku ruszyła do ataku. Kilka pierwszych strzałów zostało zablokowanych przez obrońców Piasta, ale w czwartej minucie Miroslav Covilo bez problemu skierował głową piłkę do siatki. "Pasy" chciały pójść za ciosem i już kilka chwil później Szczepaniak był bardzo blisko podwyższenia wyniku na 2:0. Minął się jednak z piłką. Od tego momentu gra wyraźnie spowolniła. Kontrolowała ją Cracovia. W drużynie Piasta natomiast niezbyt dobrze w ataku spisywał się Sasa Zivec. Wszelkie próby ataków wicemistrzów Polski kończyły się nieudanymi zagraniami Słoweńca.

Pod koniec pierwszej połowy nie można było odmówić zaangażowania piłkarzom Cracovii, jednak ciekawych sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Minutę przed gwizdkiem natomiast w pole karne Piasta dośrodkował Damian Dąbrowski, a strzałem głową do bramki trafił najaktywniejszy na boisku Mateusz Szczepaniak. Nic więc dziwnego, że Jiri Necek, tymczasowy trener gliwiczan, w przerwie wprowadził na boisko Martina Bukatę i Mateusza Maka. Ofensywne zmiany przyniosły również odważniejszą grę Piasta. Kilka zagrań narobiło sporo zamieszania przed bramką Grzegorza Sandomierskiego, ale brakowało klarownych sytuacji strzeleckich.

Cracovia wydała się uśpiona, jednak po kwadransie niezłą szansę miał Marcin Budziński - dobrze interweniował Jakub Szmatuła. Nie minęły jeszcze dwie minuty, a po ładnej akcji Deleu i Mateusza Cetnarskiego padł gol na 3:0 po strzale tego pierwszego. W 70. minucie rajd Covilo skończył się kolejną bramką dla Cracovii. Bramka kontaktowa Bartosza Szeligi po błędzie Deleu rozkręciła piłkarzy Piasta, a szczególnie Zivca, jednak dobrze w bramce spisywał się Sandomierski. Był to jednak łabędzi śpiew piłkarzy Jiriego Necka. W 87. minucie strzał zmiennika, Mateusza Wdowiaka, odbił Szmatuła, jednak przy dobitce Budzińskiego był bez szans. Swoją okazję miał także bohater Euro 2016, Bartosz Kapustka, oraz Tomas Vestenicky.

 

Cracovia znakomicie rozpoczęła sezon ligowy i w pewnym stopniu pozwoliła zapomnieć swoim kibicom o kompromitacji w dwumeczu z Macedończykami z Tetowa. W drugiej kolejce Lotto Ekstraklasy zmierzy się z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza, natomiast Piast na własnym boisku podejmie beniaminka, Wisłę Płock. Gliwiczan czeka również czwartkowy rewanż w eliminacjach Ligi Europy z IFK Goteborg. Szanse wicemistrza Polski w starciu ze szwedzkim zespołem, patrząc zarówno na wynik pierwszego spotkania (0:3), jak i postawę w meczu z Cracovią, są jednak bliskie zeru.

Cracovia - Piast Gliwice 5:1 (2:0)

Bramki: Miroslav Covilo 4, 70, Mateusz Szczepaniak 44, Deleu 62, Marcin Budziński 87 - Bartosz Szeliga 76

Żółte kartki: Budziński, Deleu (Cracovia), Murawski, Korun (Piast)

Cracovia: Grzegorz Sandomierski - Jakub Wójcicki, Robert Litauszki, Hubert Wołąkiewicz, Deleu - Miroslav Covilo, Damian Dąbrowski - Mateusz Szczepaniak (72. Bartosz Kapustka), Mateusz Cetnarski (69. Tomas Vestenicky), Erik Jendrisek (83. Mateusz Wdowiak) - Marcin Budziński. Trener: Jacek Zieliński.

Piast: Jakub Szmatuła - Uros Korun (46. Martin Bukata), Hebert, Edvinas Girdvainis, Patrik Mraz - Bartosz Szeliga, Marcin Pietrowski, Radosław Murawski, Sasa Zivec - Michał Masłowski (74. Gerard Badia), Josip Barisić (46. Mateusz Mak). Trener: Jiri Necek.

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski

Widzów: 7659