To były ich kolejne pojedynki rozegrane w Nowej Zelandii. Trenują najczęściej w Las Vegas, a później lecą na koniec świata i tam walczą. W przypadku 24-letniego Parkera, to powroty do domu, jest przecież Nowozelandczykiem, urodził się w Auckland.

 

Ale Izu chyba nie sądził, że los rzuci go tak daleko od Polski. Mimo wszystko nie narzeka. Obaj z Parkerem mają tego samego trenera (Kevin Barry – srebrny medalista igrzysk w Los Angeles, 1984), ci sami ludzie opiekują się ich karierami. I jak na razie obaj są niepokonani: Parker (20-0, 17 KO), Izu (16-0, 13 KO).

 

Parker po wygranej z Carlosem Takamem, w maju tego roku, może liczyć na walkę o pas IBF należący do Anthony’ego Joshui. Wszystko wskazuje, że do pojedynku z Anglikiem dojdzie na początku przyszłego roku, ale nigdy nie wiadomo co się wydarzy wcześniej.

 

Na razie Parker wygrywa walkę za walkę. Ostatnią jego ofiarą został 41 letni rodak, Solomon Haumono, znokautowany w czwartym starciu. Wcześniej utalentowany Nowozelandczyk serdecznie gratulował wygranej koledze, Izu Ugonohowi, który w podobnym stylu rozprawił się z Argentyńczykiem Ricardo Humberto Ramirezem.

 

Polski pięściarz wrócił na ring po wielomiesięcznej przerwie, którą poświęcił na udział (z sukcesem) w polsatowskim „Tańcu z Gwiazdami”. Teraz, skoncentrowany już tylko na boksie pokazał, że można z nim wiązać spore nadzieję. Jak duże pokaże przyszłość i rywale znacznie lepsi niż „El Tigre” z Patagonii. W Christchurch Izu rozbił go ciosami na korpus. Ramirez był najpierw liczony w drugim starciu, później dwukrotnie w czwartym i to było wszystko, na co go było stać.

 

29-letni Izu Ugonoh chce w tym roku stoczyć jeszcze dwie walki. We wrześniu z kimś z „15” światowych rankingów, i być może 5 listopada w Krakowie na Polsat Boxing Night . Nieoficjalnie mówi się, że jego rywalem byłby tam Mariusz Wach, ale to jeszcze nic pewnego.

 

Izu fizycznie prezentuje się wspaniale, jego serie ciosów bitych na korpus mogą się podobać, podobnie jak lewy prosty, choć tu jest pewien problem. Nad lewą ręką Ugonoha jest duża dziura, którą pięściarze lepsi od Argentyńczyka na pewno postarają się wykorzystać dla swoich celów. Warto więc jak najszybciej ją załatać.