Wcześniej w ramach protestu koncerty w stanie Północnej Karoliny odwołały największe gwiazdy rozrywki – Bruce Springsteen, Pearl Jam, czy Ringo Star. Niektóre firmy wycofały się z inwestycji na tym terenie. Teraz NBA podjęło kontrowersyjną i głośną decyzję.

 

Nieprzychylny klimat Charlotte

 

NBA ma nadzieję, że Północna Karolina upora się ze swoimi problemami i w 2019 roku będzie gotowa do goszczenia Weekendu Gwiazd – czytamy w komunikacie ligi. W 2018 roku coroczna impreza odbędzie się w Los Angeles.

 

- Cykl naszych tygodniowych imprez wchodzących w skład wydarzenia All Star ma być globalnym świętem koszykówki, naszej ligi oraz wartości które popieramy i jednoczyć członków społeczności NBA: obecnych i byłych graczy, ligę oraz przedstawicieli poszczególnych zespołów, partnerów biznesowych i fanów. NBA nie może decydować o prawie w danym mieście, stanie, czy kraju w którym prowadzimy interesy, ale uznajemy, że nie możemy udanie przeprowadzić Tygodnia Gwiazd w Charlotte w klimacie, który wywołało wprowadzenie HB2 – napisano w oświadczeniu NBA.

 

Nieszczęśliwa sprawa

 

„Nieprzychylny klimat” w Północnej Karolinie wytworzył się po 23 marca 2016 roku, kiedy Izba Reprezentantów Północnej Karoliny stosunkiem głosów 82 do 26, przy 11 nieobecnych, przyjęła tak zwane „prawo łazienkowe”. Zapisy zakładają szereg niedogodności dla osób homoseksualnych i transseksualnych (LGBT). Zgodnie z nowym prawem z publicznych toalet można korzystać tylko zgodnie z płcią urodzin. W punktach usługowych możliwe jest także odmówienie świadczenia niektórych usług ze względu na orientację seksualną.

 

Decyzję ligi poparły niektóre gwiazdy. – To wielka decyzja dla NBA, aby zrezygnować z rozegrania meczu w Charlotte. Zobaczymy, co się teraz wydarzy… Szkoda mi Michaela Jordana i NBA także. Jako zawodnicy nie myśleliśmy, że to zajdzie tak daleko. To nieszczęśliwa sprawa – napisał Carmelo Anthony z New York Knicks, który za kilka dni będzie liderem reprezentacji USA na igrzyskach w Rio de Janeiro.

 

Durant też zdecydowany

 

- Wiem, że to była ciężka decyzja dla NBA, ale szanuję ten wybór. Każdy rodzaj dyskryminacji musi być zakazany – dodał Kevin Durant z Golden State Warriors, także członek reprezentacji Stanów Zjednoczonych.

 

To pierwsza od lat tak głośna decyzja wiążąca NBA z polityką. W ostatnich latach bywało, że pojedynczy zawodnicy wspierali kandydatów na prezydenta USA. Szczególnie głośno popierali Baracka Obamę. Tym razem jednak przemówiła liga i komisarz Adam Silver...