Piłkarze Bruk-Bet Termaliki Nieciecza rywalizację w obecnym sezonie ekstraklasy rozpoczęli od zwycięstwa 2:0 na własnym terenie z beniaminkiem - Arką Gdynia. Cracovia, również na własnym terenie rozbiła w pierwszej kolejce ekipę wicemistrza Polski - Piasta Gliwice aż 5:1.

 

Pierwszą groźną sytuację w tym spotkaniu stworzyli już w 3. minucie piłkarze z Krakowa, ale pierwszą bramkę zdobyli gospodarze. W 13. minucie spotkania, piłka po strzale Vlastimira Jovanovicia odbiła się od jednego z obrońców Cracovii, dopadł do niej Vladislavs Gutkovskis i strzałem z kilku metrów pokonał bramkarza rywali.

 

Już pięć minut później gospodarze powinni prowadzić 2:0:  David Guba dośrodkował w pole karne, a piłka, którą musnął jeszcze jeden z obrońców gości, trafiła w słupek i z linii bramkowej szczęśliwie wybił ją Grzegorz Sandomierski. Co się odwlecze, to nie uciecze. W 21. minucie Bartłomiej Babiarz z rzutu wolnego wrzucił piłkę w pole karne, bramkarz Cracovii minął się z futbolówką i gdy już wydawało się, że wyjdzie ona w aut, w ostatniej chwili Kornel Osyra zdołał zagrać głową do stojącego przed pustą bramką Mateusza Kupczaka. Umieszczenie piłki w bramce było w tej sytuacji formalnością.

 

W 26. minucie krakowianie zdobyli kontaktową bramkę. Marcin Budziński przymierzył zza pola karnego, Dariusz Trela nie zdołał złapać piłki, a Erik Jendrisek był na miejscu. Skuteczna dobitka Słowaka zmieniła wynik na 2:1, a w tej sytuacji mocno ucierpiał bramkarz ekipy z Niecieczy i po chwili musiał go zastąpić Krzysztof Pilarz. 

 

Wydawało się, że w tej sytuacji Cracovia pójdzie za ciosem. Nic z tego,  zamiast wyrównania obejrzeliśmy trzecią bramkę dla gospodarzy. W 36. minucie zakotłowało się pod bramką Cracovii, najpierw Bartłomiej Babiarz odzyskał niemal straconą piłkę, dośrodkował, a Guba zgrał ją przed bramkę rywali, a Robert Litauszki pechowo skierował futbolówkę do własnej bramki. Jeszcze przed przerwą Vladislavs Gutkovskis mógł podwyższyć wynik, ale tym razem skutecznie interweniowali obrońcy.

 

Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście, ale to podopieczni Czesława Michniewicza pierwsi stworzyli groźną sytuację. W 52. minucie kontrę gospodarzy zwieńczył strzałem z ostrego kąta Wojciech Kędziora, ale tym razem skutecznie interweniował Sandomierski. Kilka minut później bliscy szczęścia byli krakowianie, ale po strzale głową Jendriska piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki Bruk-Betu. W kolejnych minutach piłkarze Cracovii byli bardziej aktywni, ale strzały Damiana Dąbrowskiego i Mateusza Szczepaniaka nie zaskoczyły Pilarza.

 

Cracovii udało się strzelić kontaktowego gola dopiero w 90 minucie gry, gdy po faulu na Mateuszu Wdowiaku arbiter podyktował rzut karny. Jedenastkę pewnie wykorzystał Damian Dąbrowski. Mimo emocji w końcówce nie udało się piłkarzom Jacka Zielińskiego doprowadzić do remisu.

 

Gracze Termaliki w drugiej części meczu zdecydowanie mniej angażowali się w akcje ofensywne, skupiając się przede wszystkim na utrzymaniu korzystnego wyniku, który pozwolił im wskoczyć na pierwsze miejsce w tabeli Lotto Ekstraklasy.

 

2. kolejka Lotto Ekstraklasy:

 

Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Cracovia Kraków 3:2 (3:1)

 

Bruk-Bet Termalica: Dariusz Trela (30. Krzysztof Pilarz) - Patryk Fryc, Kornel Osyra, Artem Putiwcew, Dalibor Pleva - David Guba (58. Samuel Stefanik), Vlastimir Jovanovic, Mateusz Kupczak, Bartłomiej Babiarz - Vladislavs Gutkovskis, Wojciech Kędziora (85. Przemysław Szarek).

Cracovia: Grzegorz Sandomierski - Jakub Wójcicki, Robert Litauszki (78. Mateusz Wdowiak), Hubert Wołąkiewicz, Deleu - Mateusz Szczepaniak, Damian Dąbrowski, Mateusz Cetnarski (46. Bartosz Kapustka), Miroslav Covilo, Erik Jendrisek (75. Tomas Vestenicky) - Marcin Budziński.

 

Bramki: 1:0 Vladislavs Gutkovskis (13), 2:0 Mateusz Kupczak (25), 2:1 Erik Jendrisek (26), 3:1 Robert Litauszki (36-samobójcza), 3:2 Damian Dąbrowski (90-karny).

 

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Widzów: 4 595.