Piotr Stokowiec na tym etapie sezonu wyżej stawia sobie grę w europejskich pucharach. Z myślą o czwartkowym meczu z SonderjyskE zrobił aż pięć zmian względem ostatniego spotkania. Dotyczyły one głównie linii defensywnej. Z rywalizacji z Duńczykami w tej formacji został jedynie Maciej Dąbrowski, który w najbliższym czasie ma przenieść się do Legii Warszawa. Nie przeszkodziło to jednak w osiągnięciu dobrego wyniku z Termalicą.


Od początku chęć do kombinacyjnej gry wyrażał Filip Starzyński. Już w 8. minucie po ładnej akcji dwójkowej reprezentanta Polski z Janem Vlasko, Słowak mocno uderzył na bramkę Krzysztofa Pilarza. Grający swój pierwszy mecz w tym sezonie w wyjściowym składzie bramkarz niepewnie odbił to uderzenie. Wtedy ogromnym sprytem wykazał się Starzyński. Znakomitym podaniem, bez przyjęcia obsłużył Krzysztofa Janusa, który nie zmarnował tej sytuacji.


Termalica głęboko cofnięta na własną połowę zostawiała wiele miejsca gospodarzom. Ci jednak nie kwapili się do przyspieszenia gry. W końcu podopieczni Czesława Michniewicza próbowali przejąć inicjatywę, ale ich akcje skutecznie powstrzymywali obrońcy Zagłębia.


W ostatniej akcji pierwszej części gry znów błysnął Starzyński. Janus oddał mu piłkę przed polem karnym, a ten fantastycznym uderzeniem pokonał Pilarza. To było drugie trafienie 25-latka w tym sezonie.


Prowadzenie 2:0 dało trenerowi Stokowcowi duży komfort w drugiej połowie spotkania. Już w 52. minucie zdjął z boiska Starzyńskiego, dając więcej czasu na regenerację bohaterowi tego spotkania.  Po przerwie Miedziowi z tyłu głowy mieli już mecz z SonderjyskE. Mając korzystny wynik nie chcieli forsować tempa gry.


Termalica próbowała odrobić straty. Trener Michniewicz często powtarza, że 2:0 to bardzo niebezpieczny wynik. Gościom jednak brakowało argumentów. Blisko bramki honorowej był Patrik Misiak. Najpierw trafił w mur, a w 72. minucie jedynie w boczną siatkę. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Martina Polacka znów mógł zaskoczyć Misiak. Uderzenie z tego samego miejsca co Starzyński… trafiło jedynie w poprzeczkę.


Po trzech kolejkach Zagłębie z kompletem zwycięstw jest liderem Lotto Ekstraklasy. Termalica ma na koncie sześć punktów, ale niedzielne popołudnie na pewno zmartwiło Czesława Michniewicza i kibiców z Niecieczy.

 

KGHM Zagłębie Lubin - Bruk-Bet Termalica Nieciecza 2:0 (2:0).

 

Bramki: 1:0 Krzysztof Janus (8), 2:0 Filip Starzyński (45+1).

 

KGHM Zagłębie Lubin: Martin Polacek - Jakub Tosik, Maciej Dąbrowski, Jarosław Jach, Daniel Dziwniel - Krzysztof Janus, Jarosław Kubicki, Łukasz Piątek, Filip Starzyński (54. Adrian Rakowski), Jan Vlasko (61. Łukasz Janoszka) - Michal Papadopulos (68. Krzysztof Piątek).

 

Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Krzysztof Pilarz - Patryk Fryc, Kornel Osyra, Artem Putiwcew, Dalibor Pleva - David Guba (70. Martin Juhar), Vlastimir Jovanovic, Mateusz Kupczak, Bartłomiej Babiarz (67. Samuel Stefanik) - Vladislavs Gutkovskis, Wojciech Kędziora (59. Patrik Misak).

 

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom).

 

Widzów: 6 193.