Jedna z najbardziej doświadczonych zawodniczek w kadrze biało-czerwonych na Rio, na igrzyskach zadebiutowała w 2004 r. w Atenach, zajmując 14. miejsce w strzelaniu z karabinu pneumatycznego z 10 metrów. Cztery lata później w Pekinie w tej samej konkurencji została sklasyfikowana na 25. pozycji oraz zajęła 11. lokatę w strzelaniu z karabinu sportowego w trzech postawach z 50 m. Jak przyznaje, najlepiej wspomina rywalizację sprzed czterech lat w Londynie, gdzie awansowała do finału zajmując w nim ósme miejsce (50 m, trzy postawy).

 

W Rio wystąpi w obu konkurencjach i jej marzeniem jest ponowny awans do finałowej ósemki. Podkreśliła jednak, że przed żadnymi zawodami nie pisze scenariuszy. - W dyscyplinie, w której startuję jakkolwiek banalnie to zabrzmi - wszystko może się zdarzyć. W strzelectwie poziom jest bardzo wyrównany i różnica jednego punktu może uplasować zawodnika dwadzieścia pozycji wyżej lub niżej. Dlatego przed startem nie myślę, czy będzie dobrze, czy źle, bo łatwo przeszacować swoje szanse. Mogę jednak zapewnić, że w Brazylii postaram się dobrze wykonać swoją pracę - powiedziała w rozmowie z PAP.

 

35-letnia łodzianka cieszy się z samego wyjazdu do Rio, bo jak podkreśliła nie jest łatwo tak długo utrzymywać wysoką formę. - To wymaga ciężkiej pracy na treningach oraz godzin spędzonych na strzelnicy, by odpowiednio przygotować się pod względem technicznym i fizycznym, czasem również spotkań z psychologiem, odpowiedniej diety oraz innych wyrzeczeń. A młodzież coraz bardziej atakuje, choć przez lata moich startów zmieniło się już pokolenie. Zawsze napędzają mnie jednak igrzyska, bo to wyjątkowa impreza. Przed rywalizacją w Rio czuję takie samo podekscytowanie i dumę, jak przed debiutem 12 lat temu - tłumaczyła.

 

Pięciokrotna medalistka mistrzostw Europy (złoto, dwukrotnie srebro i brąz w drużynie oraz brąz indywidualnie) dodała, że do Brazylii pojechała z bagażem doświadczeń. - Będę chciała wykorzystać je w Rio - zaznaczyła.

 

Podopieczna klubowego trenera Tomasza Łukaszewskiego po igrzyskach w Rio zapisze się na stałe w historii łódzkiego sportu. Zawodniczka Orła będzie bowiem pierwszą łodzianką, która wystąpi w czterech igrzyskach olimpijskich. Wcześniej tej sztuki dokonał hokeista Jerzy Potz - uczestnik IO w Sapporo (1972), Innsbrucku (1976), Lake Placid (1980) i Calgary (1988). Wychowanek ŁKS na trzy pierwsze imprezy jechał jako zawodnik łódzkiego klubu, ale w Calgary był już przedstawicielem niemieckiego Eintrachtu Frankfurt. Nagay zaś cały czas reprezentuje barwy Orła. - Przyznam, że nawet o tym nie wiedziałam. Więcej pytań miałam przed Atenami, bo wówczas wszyscy podkreślali, że po 24 latach Łódź ponownie ma olimpijczyka w strzelectwie po Erwinie Matelskim, który wystąpił w Moskwie. Postaram się więc nie zawieść - zapewniła wielokrotna mistrzyni Polski.

 

Zaplanowane na sobotę 6 sierpnia strzelanie z karabinu pneumatycznego będzie jedną z pierwszych finałowych konkurencji XXXI Letnich Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. W eliminacjach oprócz Nagay wystąpi również wicemistrzyni olimpijska z Londynu Sylwia Bogacka (ZKS Gwardia Zielona Góra). 11 sierpnia obie reprezentantki Polski czeka natomiast rywalizacja w strzelaniu z karabinu sportowego w trzech postawach.

 

Igrzyska w Rio rozpoczną się 5 i potrwają do 21 sierpnia.