W poniedziałek nasi zawodnicy oraz Kinga Kołosińska i Monika Brzostek odebrali w Centrum Olimpijskim w Warszawie nominacje olimpijskie oraz złożyli ślubowanie.

"W 2012 roku nie mieliśmy okazji uczestniczyć w takiej bardzo miłej i fajnej uroczystości. Ślubowaliśmy już w wiosce olimpijskiej. Muszę jednak przyznać, że sam wyjazd na igrzyska w 2012 roku był dużo bardziej stresujący. Teraz będzie nas więcej" – podkreślił Grzegorz Fijałek i dodał, że turniej olimpijski jest specyficzny, bo gra się tylko jeden mecz w ciągu dwóch dni. Poza dwoma wymienionymi duetami w turnieju olimpijskim w Rio zagrają jeszcze Piotr Kantor i Bartosz Łosiak.

"Między meczami będziemy pewnie chodzić na spacery, rozmawiać z innymi polskimi sportowcami i zagranicznymi kolegami oraz grać w karty. Trzeba coś robić, by nie myśleć cały czas o rywalizacji" – powiedział.

Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel poznali już atmosferę igrzysk. Wiedzą też jak się gra na Copacabanie. Na początku tego sezonu byli w czwórce turnieju z cyklu World Touru.

"Kilka razy uczestniczyliśmy w Rio w różnych turniejach. Grało nam się dobrze. Znamy teren i jedziemy tam walczyć" – zaznaczył Grzegorz Fijałek.

Jak podkreślił nie zamierza ze swoim partnerem kalkulować:

"Każda z par ma swój cel, my również przyjedziemy do Brazylii, żeby zwyciężać. Jesteśmy w dobrej formie. Solidnie przepracowaliśmy ostatnie dwa tygodnie. Nabraliśmy pewności siebie i teraz trzeba to wszystko przełożyć na boisko."

Czy liczne głosy mówiące o zagrożeniach np. wirusem Zico robią na nich jakieś wrażenie?

"Ostatnio graliśmy w Rio de Janeiro w lutym, w okresie brazylijskiego lata i nie widzieliśmy ani jednego komara choć o tej porze roku teoretycznie powinno być ich jak najwięcej" – zakończył Grzegorz Fijałek.