Przed startem sezonu trener Śląska mówił, że w pierwszych czterech kolejkach czekają ich mecze z czterema kandydatami, jeżeli nie do mistrzostwa Polski, to przynajmniej do zajęcia na koniec sezonu wysokiego miejsca. Statystyki wskazują, że w tej serii w sobotę wrocławianie zmierzą się z najbardziej wymagającym rywalem, bo Lechia ma na koncie sześć punktów i zajmuje w tabeli czwarte miejsce.

 

„Nie chcę mówić, że to będzie najtrudniejszy rywal, ale na pewno zupełnie inny od wcześniejszych. Pierwsze spotkanie z Lechem to była niewiadoma, później była Legia, z którą się zawsze gra ciężko, a następnie Pogoń, z którą bardzo chcieliśmy wygrać, bo dwóch remisach. Teraz jest Lechia i ciężko porównać ten mecz do wcześniejszych, bo to na pewno inny rywal” – stwierdził Rumak.

 

Śląsk obok Zagłębia Lubin nie stracił jeszcze w tym sezonie gola, ale szkoleniowiec wrocławian nie jest zupełnie zadowolony z postawy defensywy swojej drużyny. „Widzę mankamenty w grze ofensywnej i defensywnej. Rywale nie strzelili nam gola, ale stwarzali sytuacje, może nie były to sytuacje sam na sam z bramkarzem, ale były, a to oznacza, że są jakieś mankamenty w postawie naszej defensywy. Zawsze może być lepiej i będziemy do tego dążyli” – wytłumaczył trener Śląska.

 

Lechia ostatni raz gola we Wrocławiu zdobyła 21 kwietnia 2013 roku. Od tamtej pory oba zespoły na Stadionie Wrocław mierzyli się cztery razy i w najlepszym wypadku gdańszczanie remisowali 0:0. Dla Rumaka nie ma to żadnego znaczenia. „To co było zostawmy za sobą. Lechia jest mocna, ma w każdej formacji albo aktualnych, albo byłych reprezentantów kraju. Jej siła to nie tylko bracia Paixao, ale zespół jako całość” – podkreślił szkoleniowiec Śląska.

 

Wrocławianie przystąpią do sobotniego starcia w pełnym składzie, bo nikt nie narzeka na urazy i nikt nie musi też pauzować za kartki. Kadra Śląska nadal jednak nie jest za szeroka i Rumak liczy, że jeszcze uda się pozyskać nowych zawodników.

 

„W ciągu następnego tygodnia coś powinno się wydarzyć. Chcemy piłkarzy, którzy nie będą tylko dopełnieniem kadry, ale poważnym jej wzmocnieniem i może dlatego też to się przeciąga. Nie możemy patrzyć na sytuację na teraz, ale na to, co będzie w październiku, czy listopadzie, kiedy boiska będą ciężkie, będą nawarstwiać się kartki i o wyniku będzie decydować szerokość kadry. Jeżeli prześpimy ten okres, to później możemy mocno tego żałować” – zakończył Rumak.