W Rio de Janeiro będzie 19.00. Taki jest oficjalny harmonogram turnieju bokerskiego w którym wystartuje dwóch Polaków, Tomasz Jabłoński (75 kg) oraz Jakubowski (91 kg). Obaj są aktualnymi wicemistrzami Europy, obaj przylecieli do Brazylii z nadzieją na udane występy. Jabłoński mówi wprost, że chce wywalczyć złoty medal, Igor nieco skromniej twierdzi, że brąz bierze w ciemno. Ale na razie to tylko słowa, za nie medali nie dają.

 

Najważniejsze, że na olimpijskim ringu, po ośmiu latach przerwy znów zobaczymy naszych pięściarzy. W Londynie (2012) Polaków nie było, honoru broniła tylko Karolina Michalczuk, która szybko odpadła z rywalizacji o olimpijskie medale.

 

W Rio nie ma niestety żadnej z naszych pań, ale kto wie, może Jabłoński lub Jakubowski nawiążą do pięknych, medalowych tradycji polskich pięściarzy, którzy zdobyli ich na olimpijskich ringach aż 43. Tyle, że ten ostatni dawno temu, w 1992 roku, wywalczył go Wojciech Bartnik w Barcelonie. Ostatnie srebro igrzysk przywiózł Paweł Skrzecz (Moskwa – 1980), a złoto Jerzy Rybicki (Montreal 1976).

 

Losowanie turnieju w Rio de Janeiro stawia przed dwójką naszych wicemistrzów Europy trudne zadania. Jakubowski jutro o północy zmierzy się z mierzącym 196 cm Anglikiem Okolie i jeśli go pokona, to dwa dni później jego rywalem będzie Kubańczyk Erislandy Savon, bratanek słynnego Felixa Savona, sześciokrotnego mistrza świata i trzykrotnego złotego medalisty olimpijskiego. Erislandy, mimo niewątpliwego talentu i umiejętności nie jest tak utytułowany. W Londynie odpadł już w pierwszej walce przegrywając jednym punktem z Anthony Joshuą w wadze superciężkiej. Przed rokiem, już w ciężkiej (91 kg) zdobył srebrny medal MŚ w Doha po porażce z Rosjaninem Jewgienijem Tiszczenką. Warto jeszcze dodać, że w finałowym meczu World Series of Boxing w Taszkiencie, dwa miesiące temu, w którym Cuba Domadores rozbili Anglików, Savon już w pierwszym starciu rozprawił się z Okolie.

 

Ale to o niczym nie świadczy. Lawrence Okolie, to prawdziwie ciężka przeszkoda. Duży, silny i bardzo pewny siebie. W kwietniu wygrał turniej kwalifikacyjny w Samsunie, a Jakubowski był najlepszy w Baku, w czerwcu. Kto będzie się cieszył z awansu do kolejnej rundy olimpijskiego turnieju w Rio, już w niedzielę po północy, polskiego czasu?

 

Jakubowski jest szybszy i lepszy technicznie, jeśli wykorzysta te argumenty, to powinien dać sobie radę z Anglikiem. Ale jeśli da się zepchnąć do defensywy i przyjmie kilka potężnych uderzeń wyższego o głowę rywala, to może być problem. Ale bądźmy dobrej myśli.

 

Na występ Tomasza Jabłońskiego poczekamy do wtorku. Polak wyjdzie do ringu kwadrans przed północą (oczywiście polskiego czasu). Jego przeciwnikiem będzie 23 letni Australijczyk, Daniel Lewis. Ten chłopak nie ma wprawdzie na koncie wielkich sukcesów, ale nie można go lekceważyć, bo wie ma czym polega, twardy, agresywny boks. W niższej kategorii (69 kg) pokonał kilku znaczących pięściarzy, m.in. Węgra Balazsa Bacskaia i Turka Onura Sipala, a teraz rusza na podbój wagi średniej. Igrzyska olimpijskie, to doskonała okazja, by się pokazać bokserskiemu światu. Jabłoński musi się więc mieć na baczności. Australijczyk jest jak najbardziej w jego zasięgu, ale tylko wtedy jeśli Tomek pokaże to, co potrafi, bo w tym turnieju słabych nie ma. A jeśli już pokona Lewisa, w co głęboko wierzę, to przyjdzie mu się spotkać  Uzbekiem Bektemirem Melikuzijewem, aktualnym wicemistrzem świata z Kataru. Z nim wygrać będzie już znacznie trudniej.