Łukasz Borowski: Jak przebiegały twoje przygotowania do nadchodzącej gali i czy wszystkie założenia udało się zrealizować?

 

Michał Włazło: Plan przygotowawczy zrealizowaliśmy w stu procentach. Odczuwam trochę zmęczenie treningami dlatego ostatni tydzień przed galą w pełni poświęcę na regenerację.

 

Powiedz coś więcej o ostatnim etapie przygotowań.

 

Do walki przykładam się bardzo solidnie. Cały czas trzymam dietę i nie zwalniam tempa w treningu. Najbliższe dni to będzie stopniowe zmniejszanie obciążenia i ostatnie szlify formy. Przed samą walką chcę mieć czystą głowę, żeby w pełni skupić się na pojedynku.

 

Twój najbliższy przeciwnik to osoba z którą znasz się bardzo dobrze i to właśnie on wyszedł z propozycją do federacji Fen o zorganizowanie tej walki, jak to odebrałeś?

 

Nie rozumiem dlaczego Marcin Gułaś nie zadzwonił do mnie wcześniej, żeby w pierwszej kolejności przedyskutować to ze mną. Nie rozmawiałem z nim o tym i ciężko jest mi powiedzieć na ten temat coś więcej, szanujemy się i wygra lepszy.

 

Gułaś twierdzi, że jest głodny MMA, ale wszystkie aspekty związane z przygotowaniem do walki przemawiają za Tobą.

 

Na początku pomyślałem, że nie chcę się bić z kolegą, ale kiedy dowiedziałem się, że Marcin sam to zaproponował to rozwiało moje wątpliwości. Mi nie trzeba dwa razy powtarzać, jestem w pełnym treningu, mam nadzieje, że on też jest gotowy i damy dobrą walkę.

 

Twoim atutem są kopnięcia, z kolei Gułaś najlepiej czuje się w parterze. Czy w jakimś stopniu układasz sobie w głowie tą walkę, a może czekasz do początku walki i rozwoju sytuacji?

 

Długo nie wiedziałem z kim będę walczył, więc ciężko mi było obmyślać jakiś szczegółowy plan. Kiedy w końcu dowiedziałem się kto będzie moim przeciwnikiem to kamień spadł mi z serca. Mam jeszcze trochę czasu, na pewno wspólnie z trenerami obmyślimy jakąś strategię i będę gotowy na czas.

 

Cały wywiad z Michałem Wlazło w załączonym materiale wideo.