Cztery lata temu zawodniczka KKK Kraków zajęła siódme miejsce. Teraz chciałaby osiągnąć znacznie większy sukces.

 

„Celuję w złoto, ale chyba też tak powinno być, jak jedzie się na igrzyska. Tylko po to się przyjeżdża na taką imprezę. Oczywiście srebro i brąz też przyjmę, ale najważniejszy jest najwyższy stopień podium” - podkreśliła.

 

Wiele jednak czynników złoży się na to, czy Polka w rywalizacji K1 wywalczy krążek.

 

„I to takich, które nie zależą ode mnie. Mogę pojechać super przejazd, a rywalki pojadą jeszcze lepiej. Wiele zależy też od wody i decyzji sędziów. Na to nie mam wpływu” - zaznaczyła.

 

Na pytanie, co dokładnie ma na myśli, mówiąc o wodzie, tłumaczyła: „W trakcie wyścigu różnie się układa. Inaczej tworzą się fale w niektórych miejscach. Najważniejsze, żeby nie sprawiała problemów. Nie może zbyt mocno wiać i padać, ale też nie jest korzystne dla mnie, gdy jest zbyt ciepło”.

 

Sam tor o nazwie Whitewater jej się podoba.

 

„Bardzo fajny, prosty, jest dużo miejsc, gdzie można spokojnie zjechać, ale jest też torem technicznym” - zaznaczyła.

 

Faworytki trudno jej wskazać. „Stawka jest bardzo wyrównana. Na pewno jednak Australijka Jessica Fox, która w ostatnich mistrzostwach świata zdobyła dwa złote medale – w C1 i K1 będzie najgroźniejsza. Tym bardziej, że w Londynie zdobyła srebro, więc teraz będzie chciała wygrać” - oceniła.

 

Pacierpnik ma nadzieję, że jej wielkim atutem będzie doświadczenie. Już raz przecież startowała w igrzyskach i wie, z czym to się wiąże.

 

„Wszyscy mówią, że łatwiej jest zrobić wynik na igrzyskach niż na przykład w mistrzostwach świata. Jednak trzeba pamiętać o tym, że dochodzi stres i sama świadomość tego, że jest się na takiej imprezie może mocno pokrzyżować szyki. Ja już to raz przeżyłam dlatego mam nadzieję, że pierwsze koty za płoty i na pewno zrobię, co mogę” - obiecała.

 

Eliminacje w K1 w kajakarstwie górskim zaplanowane są na 8 sierpnia na godz. 18.10 czasu warszawskiego.