„Tu robię swoje, tak czy siak. Jestem na tyle doświadczonym zawodnikiem, a przekonałem się już o tym, że nazwiska nie biegają. To jest kolejny turniej, nowe rozdanie kart i wszystko zaczyna się od nowa. Powiedzieć mogę tylko tyle, że Europa odegra bardzo ważną rolę. Pokazały to mistrzostwa Starego Kontynentu w Amsterdamie – było tam trzech finalistów mistrzostw świata i doszedłem jeszcze ja. Dołączą jeszcze Kenijczycy i inni zawodnicy” – zaznaczył.

 

On sam podchodzi do sportowej rywalizacji całkowicie inaczej niż dotychczas. Jest dla niego ważna, poświęca jej wszystko, ale wie, że jeśli się nie uda osiągnąć sukcesu, nic się nie stanie, a życie będzie płynąć dalej.

 

„Wiele w moim życiu się zmieniło. Nic złego się na szczęście nie stało, ale teraz inaczej podchodzę do sportu. Oczywiście rywalizacja jest dla mnie bardzo ważna. Poświęcam się temu jak tylko mogę, nie widuję się z rodziną, około 280 dni w roku jestem poza domem, ale kładę na to trochę inną wagę. Jak nie wyjdzie, to nic się nie zmienia. Nadal będę miał kochającą żonę i dzieci. Dla nich nie ma znaczenia, czy jestem mistrzem świata, olimpijskim” – podkreślił zawodnik bydgoskiego Zawiszy.

 

Ten sezon może już na pewno uznać za udany. Na początku lipca zdobył bowiem srebrny medal ME.

 

„Ale to był tylko przerywnik w ciężkim treningu i tam nie było szczytu formy, choć pokazałem się z bardzo dobrej strony. Potem dyspozycja zaczęła pomału przychodzić, ale nic w tym dziwnego. Spodziewałem się tego, bo mocny start w mistrzostwach Europy przesunął moje progi bardzo mocno. Znam siebie i co roku odbywa się to tak samo. Teraz z dnia na dzień powinno być lepiej” - uważa Lewandowski.

 

Trenujący ze swoim bratem Tomaszem zawodnik nie zakłada medalu igrzysk.

 

„Wezmę wszystko, co da mi los. Jeśli to będzie finał, będę przeszczęśliwy, tym bardziej, że wiem, że na niego mnie stać. Ten rok jest trochę specyficzny, bo nie ma wśród nas takiego zdecydowanego lidera, który by nas poprowadził. Wszystko może się wydarzyć. Jest to fajne, ale i niefajne, bo może być tak, że dwójka Polaków będzie w finale, a może być tak, że ktoś z nas odpadnie we wcześniejszych rundach. Jestem pozytywnie nastawiony, znam swoją wartość i wiem, że mogę tutaj trochę bałaganu narobić” - ocenił.

 

Eliminacje 800 m mężczyzn odbędą się w piątek.