- Każdy medal jest spełnieniem sportowca. Na tę chwilę biorę każdy medal w ciemno. Sportowo już jestem spełniona. Ostatnich metrów z Londynu w ogóle nie pamiętam. Chwile od finiszu do dekoracji pamiętam jak przez mgłę. Było ciężko, ale było warto. Sam moment dekoracji był bardzo wzruszający. Życzę każdemu, żeby mógł taką chwilę w życiu przeżyć - mówiła wtedy Fularczyk-Kozłowska.

Mistrzyni olimpijska nie wierzyła także w swoje siły. - Jestem pesymistką i to dużą. Nie wierzę w swoje możliwości, brakuje mi wiry w siebie. Często trzeba mnie mocno motywować i nie dziwię się, że czasem moje partnerki nie wytrzymują. Gdy staję na starcie to wszystko mija i zawsze daje z siebie maksimum - dodała.

Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj zdobyły złoty medal w wyścigu dwójek podwójnych na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Był to także trzeci krążek i pierwszy złoty zdobyty na tych igrzyskach przez polskich sportowców.