Na pytanie o to, kto głosował za tym, żeby bracia Zielińscy pojechali na igrzyska olimpijskie do Rio de Janeiro stwierdził, że w przypadku Adriana Zielińskiego członkowie zarządu nie zgłaszali sprzeciwu, ponieważ realizował on założenia indywidualnego szkolenia, które odbywało się poza granicami Polski. Głosowanie dotyczyło Tomasz Zielińskiego oraz Krzysztofa Szramiaka. Kołecki zapewnił, że osoby z Komisji nie miały pojęcia o stosowaniu dopingu przez ciężarowców, a sam trener nie miał z nimi styczności aż do rozpoczęcia igrzysk.

Zapytany o to czy jest możliwe podanie zawodnikom substancji bez ich wiedzy przyznał, że teoretycznie jest taka możliwość, ale zaznaczył, że Nandrolon, który stosowali ciężarowcy jest bardzo trudno wchłanialny przez przewód pokarmowy. Dodał, że był świadkiem przypadku, gdy u dwóch młodych zawodników wykryto niedozwolone substancje, które jak się później okazało były zawarte w suplementach diety, które stosowali. W takiej sytuacji wina leżała po stronie producenta i kary nałożone na ciężarowców zostało znacznie zmniejszone, ale nie zostali oni całkowicie oczyszczeni z zarzutów, ponieważ jak twierdzi Kołecki zawodnicy są odpowiedzialni za to co znajduje się w jego organiźmie.

Jako powód podania się do dymisji stwierdził, że ma sobie wiele do zarzucenia, a jako główny swój błąd wskazuje niedopilnowanie wykreślenia wspomnianych zawodników z kadry Polski na igrzyska. Jako drugą przyczynę swojej decyzji podaje wzięcie na siebie odpowiedzialności za aferę, która wybuchła nie tylko w krajowych mediach po wykryciu dopingu u Zielińskich.

 

Cały wywiad z Szymonem Kołeckim w załączonym materiale wideo