„Najbardziej nam przeszkadzał wysoki, silny blok przeciwników. Dosyć dobrze grali też w ataku, ale jak widać Bartkowi nic nie przeszkadzało. To był mecz Bartosz Kurek kontra reprezentacja Rosji. To w głównej mierze dzięki niemu doprowadziliśmy do tie-breaka. To jest zespół, który jak odskakuje na 2-3 punkty, to trudno go dogonić” – podkreślił polski środkowy.

 

Kłos uważa, że niewiele brakowało, by to Polacy byli górą. Zauważył, że seta wygrywała zawsze drużyna, która zdołała w jego trakcie odskoczyć na kilka punktów.

 

„Nie wiem czym to było spowodowane. Taki był mecz. Trochę szkoda, bo na pewno mieliśmy swoje szanse. Do samego końca próbowaliśmy to wyciągnąć, ale się nie udało. Gramy dalej. Mamy ćwierćfinał, więc najważniejsze mecze przed nami” - dodał.

 

Właśnie w 1/4 finału siatkarze odpadali z igrzysk w Londynie (2012), Pekinie (2008) i Atenach (2004).

 

„Ćwierćfinał na igrzyskach to loteria, ale też zupełnie inna historia i kto to by nie był, to może zadecydować dyspozycja dnia. Ale myślę, że na tym turnieju nie ma drużyny, z którą nie moglibyśmy powalczyć o strefę medalową” - zapewnił.

 

Wcześniej Polacy pokonali Egipt 3:0, Iran 3:2 i Argentynę 3:0. Kolejne spotkanie siatkarze rozegrają w poniedziałek. Ich rywalem będzie Kuba. Ćwierćfinał zaplanowany jest na środę.