Faworyci do zwycięstwa w najlżejszej kategorii (49 kg) odpadli wcześniej. Mistrza świata, Kubańczyka Yoahnysa Argilagosa pokonał nieoczekiwanie rewelacyjny, rok starszy od Uzbeka, Kolumbijczyk Yurbenjen Martinez, a wicemistrza, Rosjanina Wasilija Jegorowa, 20 letni Amerykanin Michael Nico Hernandez. W finale Dusmatow stoczył bardzo świetny pojedynek z Martinezem i stanął na najwyższym stopniu podium.

 

Dekoracja zwycięzców w połowie turnieju? Tego na igrzyskach jeszcze nie było. Pomysł jest mocno kontrowersyjny, bo gdy w jednych kategoriach walka o medale dopiero się zaczyna, w innych dobiega końca, lub tak jak w wadze papierowej, mamy już za sobą finał. Mnie się to nie podoba, ale AIBA już przyzwyczaiła wszystkich do tego, że realizuje pomysły, które ze zdrowym rozsądkiem nie mają nic wspólnego.

 

Dusmatow na pewno sobie tym problemem nie obciąża głowy, podobnie jak Martinez, pierwszy w historii Kolumbijczyk, finalista igrzysk w boksie. Wcześniej pięściarze tego kraju tylko dwukrotnie stawali na olimpijskim podium, by odebrać brązowe medale: Alfonso Perez w Monachium (1972) i Jorge Eliecer Julio w Seulu (1988).

 

Nie wiem jakie prezenty czekają na Martineza, ale jedno jest pewne, za chwilę podpisze zawodowy kontrakt i za 2-3 lata czas zobaczymy go w mistrzowskiej walce, która zapewni mu godne życie. A Dusmatow? Ten na pewno już teraz liczy pieniądze, które wpłyną na jego konto.

 

Od prezydenta Uzbekistanu dostanie 200 tysięcy dolarów, a to suma, jak mi powiedział znajomy fotoreporter z Taszkientu, która pozwala na wybudowanie dwupiętrowego domu z basenem. Komitet Olimpijski doda połowę tej kwoty, a federacja bokserska dorzuci luksusowy samochód wart kolejne 30 tysięcy.

 

I to jeszcze nie koniec. Gubernator regionu w którym zamieszkuje Dusmatow przekaże na ręce nowego mistrza olimpijskiego akt własności całkiem sporej (10 tysięcy metrów) działki budowlanej, by złoty medalista nie musiał szukać ziemi gdzie indziej.

 

Można więc chyba powiedzieć, że mały ciałem, a wielki duchem i umiejętnościami bokserskimi Hasanboy Dusmatow  już teraz przeżywa prawdziwy Uzbekistan Dream.

 

A na koniec jeszcze jedno: jeśli w Uzbekistanie masz na imię Hasan, to niezbity dowód, że masz brata bliźniaka, Husana. Takie są tradycje i nikt ich nie łamie. A dlaczego jeszcze boy?

 

Aby dzieciak był bogaty, by w przyszłości dobrze mu się wiodło. Jak widać rodzice pierwszego złotego medalisty turnieju bokserskiego w Rio de Janeiro wiedzieli przed laty co robią.