W półfinale Polacy zmierzą się z Danią, która w ćwierćfinale bez problemów pokonała Słowenię 37:30. Z kolei w ostatnim meczu grupowym biało-zieloni ulegli drużynie z Bałkanów 20:25. - Nasi najbliżsi rywale zaprezentowali się z niezłej strony. Najwięcej bramek, razem z Lasse Svanem, zdobył co prawda Mikkel Hansen, ale tym razem podopieczni trenera Gudmundura Gudmundssona zagrali wyjątkowo zespołowo i nie byli za bardzo uzależnieni od dyspozycji swojego lidera. W tej drużynie słabiej funkcjonowało tylko prawe rozegranie, ale to znana bolączka Duńczyków od lat - dodał.

 

Srebrny i brązowy medalista mistrzostw świata przekonuje, że na podstawie wyników spotkań ze Słowenią nie można snuć prognoz dotyczących półfinałowej konfrontacji, bo mecz meczowi nie jest równy. - Poza tym Duńczycy na pewno nie są zadowoleni, że w półfinale trafili właśnie na nas. Oni nie lubią z nami grać, bo wywieramy na nich presję i za bardzo w czasie spotkania męczymy. Jesteśmy także mocniejsi pod względem mentalnym, bo jeśli wynik nie układa się po ich myśl, wyraźnie się gubią i często nie są w stanie odwrócić losów rywalizacji - zauważył.

 

40-letni szkoleniowiec podkreślił również rolę Mariusza Jurkiewicza w ćwierćfinałowej wygranej 30:27 z Chorwacją. - Zupełnie inaczej gra się z klasycznym środkowym rozgrywającym, a inaczej z zawodnikami, którzy z konieczności muszą występować na tej newralgicznej pozycji. "Kaczka" swoimi zagraniami kreuje kolegom pozycje i w dużej mierze dzięki niemu Krzysiek Lijewski, a zwłaszcza Karol Bielecki rozegrali fantastyczne, na światowym poziomie zawody. Taki gracz to prawdziwy skarb. I to do tego oczywiście bramkarz w takiej formie jak Piotrek Wyszomirski - ocenił.

 

W drugim półfinałowym spotkaniu broniący tytułu Francuzi zagrają z mistrzami Europy, Niemcami. - W tym przypadku trudno wytypować zwycięzcę. Generalnie każdy z półfinalistów ma 25 procent szans za końcowy triumf - stwierdził.

 

164-krotny reprezentant Polski przewidział, że po słabszych grupowych meczach, przeciwko Chorwacji biało-czerwoni rozegrają najlepsze spotkanie podczas tego turnieju. - Nie tyle przewidziałem, ile zaufałem trenerowi Tałantowi Dujszebajewowi, który wcześniej utrzymywał, że optymalną formę przygotował właśnie na mecze fazy pucharowej. I te zapowiedzi się potwierdziły. Mam nadzieję, że w pozostałych dwóch spotkaniach zaprezentujemy jeszcze lepszą dyspozycję i zagramy na wyższym poziomie niż z Chorwacją - podsumował Wleklak.