W Lechu kryzys, kłopoty i ten punkt zdobyty na wyjeździe trzeba w Poznaniu docenić. Lech opanował już umiejętność nietracenia goli, ale ze strzelaniem ciągle jest kłopot. Nic dziwnego, że trener Jan Urban przed meczem zmienił w składzie Lecha napastnika: Nickiego Bille Nielsena zmienił Marcin Robak, ale specjalnie jakości w grze ofensywnej nie dodał.

 

Wszystko, co dobre w ataku Lecha w pierwszej połowie, działo się za sprawą Radosława Majewskiego, który szalał po lewej stronie boiska. Był bardzo bliski pokonania Krzysztofa Pilarza, ale jego strzał (albo zbyt głębokie dośrodkowanie) bramkarz Termaliki zdołał z trudem zbić na bok. Aktywny był także Szymon Pawłowski.

 

Gra najczęściej toczyła się w środku pola, częściej przy piłce byli piłkarze Lecha, ale zbyt wiele z tej przewagi nie wynikało. Doskonałą sytuację w końcówce miał Dariusz Formella, który wpadł w pole karne z prawego skrzydła, minął obrońcę, ale jego strzał po ziemi trafił w słupek.

 

Najwięcej ciekawych rzeczy działo się w ostatnich pięciu minutach. Najpierw z rzutu wolnego uderzy pomocnik Termaliki, a piłkę z linii bramkowej wybił Majewski. Za chwilę długie podanie trafiło do Szymona Pawłowskiego, którego w ostatniej chwili dogonili obrońcy i wybili piłkę na rzut rożny. To nie był koniec emocji, bo po dośrodkowaniu z rzutu rożnego groźnie uderzył Jan Bednarek, ale świetnie spisał się Krzysztof Pilarz.

 

Termalika Bruk-But Nieciecza - Lech Poznań 0:0

 

Bruk-Bet Termalica: Pilarz - Fryc, Osyra, Putiwcew, Pleva - Gutkovskis, Kupczak, Jovanović, Babiarz, Mišák (84, Juhar) - Kędziora (72, Štefánik).

Lech: Putnocký - Kędziora, Bednarek, Arajuuri, Kádár - Makuszewski (46, Formella), Trałka (78, Jevtić), Tetteh, Majewski, Pawłowski - Robak (76, Kownacki).

Żółte kartki: Putiwcew, Pleva - Arajuuri, Bednarek.

Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 4595.