44-letni Irlandczyk ocenił, że wynik z Dublina nie był sprawiedliwy.

 

"To jasne, że mamy stratę dwóch bramek. Nie jesteśmy w pozycji, w której możemy prężyć muskuły. Ale taka jest natura futbolu. W pierwszym meczu spotkała nas niesprawiedliwa decyzja o rzucie karnym dla Legii. Czeka nas trudne zadanie, ale zrobimy wszystko, żeby odwrócić ten wynik" - powiedział Kenny, cytowany na oficjalnej stronie Legii.

 

Niezależnie od wyniku wtorkowej rywalizacji, szkoleniowiec jest przekonany, że Dundalk FC powinien być dumny z tego, co osiągnął.

 

"Musimy zrozumieć, skąd pochodzimy. Jesteśmy małym klubem z małego miasteczka, który zdobył dublet. Już udało nam się zakwalifikować do fazy grupowej Ligi Europejskiej. Teraz mamy szansę na coś więcej. Legia na pewno ma przewagę w postaci swoich fanów. Jesteśmy podekscytowani występem przed taką publicznością. Nie boimy się tego, czekamy na to. Dla nas przyjazd tutaj, na ten wspaniały stadion, który będzie wypełniony po brzegi, jest szansą na pokazanie ducha" - zapowiedział.

 

Na konferencji prasowej Kenny'ego nie opuszczało też poczucie humoru.

 

"Trenowaliśmy w niedzielę niedaleko Warszawy. Czuliśmy się jak w domu, bo bardzo padało. Nie wiedzieliśmy jednak, że w Polsce jest tyle komarów" - mówił z uśmiechem.

 

Mecz na Łazienkowskiej rozpocznie się o godzinie 20.45.