Polacy przystępowali do turnieju we Włocławku po trzech porażkach w niemieckim Ulm: z Rosją, Finlandią i Niemcami. Nastroje w zespole Mike'a Taylora nie były więc najlepsze, a jeszcze gorsze mogły być po pierwszych minutach starcia z Belgią. Najpierw oba zespoły przez dwie i pół minuty nie potrafiły w ogóle trafić do kosza, a jako pierwsi obudzili się nasi rywale, którzy po efektownych akcjach doprowadzili do wyniku 10:4!

 

Zimny prysznic na szczęście pomógł Polakom, którzy zdobyli dziesięć kolejnych punktów i objęli prowadzenie 14:10. Z każdą minutą przewaga naszych koszykarzy powiększała się i choć we Włocławku nie oglądaliśmy wielkiego widowiska, to do przerwy Polska prowadziła 30:20. Zwycięstwo Macieja Lampego i spółki wydawało się niezagrożone... aż do ostatniej kwarty.

 

W niej Polacy zupełnie się zacięli, a Belgowie zaczęli trafiać za trzy punkty. Z bezpiecznego wyniku nagle rywale doszli naszych koszykarzy i na kilkadziesiąt sekund przed końcem objęli prowadzenie 56:55! Mike Taylor próbował jeszcze ratować sytuację - poprosił o czas, ale akcje ustawione pod rzut za trzy punkty były nieskuteczne. Skazywani na porażkę belgijscy zawodnicy wykorzystali jeszcze dwa rzuty osobiste i niespodziewana porażka Polaków stała się faktem...

 

W meczu o trzecie miejsce turnieju we Włocławku zmierzymy się z Gruzją. Gruzini ulegli w pierwszym meczu Szwedom 60:73. Przed rokiem w Bydgoszczy biało-czerwoni wygrali z zespołem Belgii 72:52.

 

Turniej we Włocławku jest dla wszystkim ekip ostatnim sprawdzianem przed rozpoczynającymi się 31 sierpnia eliminacjami mistrzostw Europy 2017. Jak na razie mecze przygotowujące do spotkań o stawkę obnażają wszystkie słabe strony naszej kadry...

 

Polska - Belgia 55:58 (16:13, 14:7, 17:17, 8:21)