Nic nie zwiastowało tego, że dojdzie do takiej tragedii. Benavidez lubił wieczorami wychodzić z psem, a do tego postanowił złożyć wizytę swojej dziewczynie. Zanim jednak do niej dotarł, trafił na tajemniczego mężczyznę. Po chwili wywiązała się między nimi krótka rozmowy na temat psa, jego łagodności itd. Uprzejmości szybko się jednak skończyły, a napastnik wyjął pistolet i dwukrotnie pociągnął za spust.

Z tak bliskiej odległości nawet taki twardziel jak Benavidez - niepokonany na zawodowych ringach - musiał poczuć potworny ból. Sprawca uciekł, a dziewczyna pięściarza - cała akcja rozegrała się niedaleko jej domu - wezwała karetkę. Amerykanin został trafiony w rękę oraz kolano. Pierwsze diagnozy mówią, że jego życiu nie zagraża nic poważnego. Pod znakiem zapytania stoi jednak jego sportowa kariera.

Czuję się dobrze, a lekarze twierdzą, że wszystko się ułoży. Wiele razy słyszałem, że ludzie do siebie strzelają, lecz nie spodziewałem się, że spotka nas coś takiego. Jestem w szoku - powiedział ojciec pięściarza.

Nie jest to pierwszy przejaw agresji wobec Benavideza. Na początku tego roku także nieznany sprawca podpalił jego samochód. Nie wiadomo jeszcze, czy oba incydenty są ze sobą powiązane, choć wiele może na to wskazywać...