W zespole Wisły w porównaniu do poprzedniego meczu doszło do jednej zmiany. Miejsce w składzie odzyskał Arkadiusz Reca, który zastąpił Gruzina Giorgi Merebashvilliego. Tyle samo zmian dokonał trener Korony Maciej Wilman, bowiem zamiast Vladislavsa Gabovsa w podstawowej jedenastce wyszedł Bartosz Rymaniak.

 

Początek meczu był bardzo wyrównany, jednak mimo niezłego tempa, brakowało groźnych sytuacji podbramkowych. Z biegiem czasu coraz większą optyczną przewagę osiągali płocczanie, choć trzeba przyznać, że bliscy strzelenia gola byli jedynie ze stałych fragmentów gry. W 21. minucie, po sprytnym rozegraniu rzutu rożnego, w niezłej sytuacji przestrzelił Siergiej Kriwiec, a niewiele później - po kolejnym dobrym dośrodkowaniu Dominika Furmana - w boczną siatkę trafił Przemysław Szymiński. Do końca pierwszej połowy nic więcej godnego uwagi się nie wydarzyło, a komentatorzy określili ją mianem „bardzo przeciętnej”, choć wydaje się to i tak najbardziej delikatnym sformułowaniem jakiego mogli użyć.

 

Początek drugiej części gry to lepszy poziom gry i dużo odważniejsze ataki kielczan. Kapitalną okazję miał m.in. Łukasz Sekulski, ale snajper Korony znajdując się przed samym golkiperem… nie trafił głową w piłkę. Kilka minut później był już bezbłędny. Za krótko zagrał obrońca Cezary Stefańczyk, a jego fatalny błąd wykorzystał właśnie Sekulski, który minął Seweryna Kiełpina i skierował piłkę do pustej bramki. Strata gola obudziła Nafciarzy, którzy ruszyli do odrabiania strat i raz po raz ostrzeliwali bramkę Macieja Gostomskiego. Udało się w 75. minucie - z prawego narożnika piłkę wycofał Piotr Wlazło, a nabiegający Dimitar Iliew z kilku metrów huknął nie do obrony. Decydujący głos należał jednak do gości. W zamieszaniu po rzucie rożnym najsprytniejszy okazał się Radek Dejmek i strzałem pod poprzeczkę pokonał Kiełpina. Wiślacy próbowali do końca, ale nie zdołali ponownie doprowadzić do remisu.

 

Dla Wisły była to już druga porażka na własnym stadionie i po udanym starcie znalazła się ona w dolnej części tabeli. Natomiast Korona po raz kolejny udowodniła, że skazywanie jej na spadek jest zdecydowanie przedwczesne. Podopieczni Wilmana wygrali drugi mecz z rzędu i zajmują wysokie 5. miejsce w tabeli Ekstraklasy.

 

 

Wisła Płock – Korona Kielce 1:2 (0:0)

 

Wisła Płock: Kiełpin – Stefańczyk, Szymiński, Bożić, Stępiński – Krivets (69. Wlazło), Furman, Kun (84. Hemeha), Iliev, Reca (59. Merebashvili) - Kante

 

Korona Kielce: Gostomski – Rymaniak, Dejmek, Diaw, Kallaste – Kiełb, Grzelak, Możdżeń, Cebula (75. Gabovs), Pilipchuk (83. Marković) – Sekulski (63. Palanca)

 

Bramki: 0-1 Łukasz Sekulski (61), 1-1 Dimitar Iliew (75), 1-2 Radek Dejmek (82)

 

Żółte kartki: Wlazło, Kun – Pilipchuk, Grzelak, Możdżeń

 

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)

 

Widzów: 6912