Łukasz Majchrzyk: Spędziłeś już niejedną noc w reprezentacji Polski. Powiedz, ile taka jedna noc może zmienić, bo wczoraj i dzisiaj reprezentacja to były dwie różne drużyny.


Szymon Szewczyk: To są dwa różne mecze. Czasami nawet jedna noc, godzina, czy dwie, potrafią wzbudzić złość w człowieku, potrafią wykrzesać tę agresję. Dla nas najważniejsze są kolejne mecze, a w szczególności mecz z Portugalią 31 sierpnia. Dzisiaj wyszliśmy, walczyliśmy od samego początku. Widać to po wyniku, zdobyliśmy 80 punktów. Zagraliśmy w miarę solidnie w obronie, klika błędów się zdarzyło, ale przede wszystkim dzieliliśmy się piłką. Wydaje mi się, że, tak samo jak dla mnie, dla wszystkich państwa przed telewizorami i tutaj na widowni to dzielenie się piłką, gdy ona krążyła i sam rzut trafiony na koniec to była kwintesencja, piękno koszykówki.

Trener Taylor mówił, że Gruzja to ma być przeciwnik, który was przygotuje na Białoruś. Pierwszy mecz jest z Portugalią, ale wiadomo, że ta Białoruś w głowach krąży jako ten najgroźniejszy rywal. Powiedz co to jest za drużyna i czy już jesteście taktycznie przygotowywani pod tego właśnie rywala?

Tak naprawdę myśleliśmy, że Gruzja będzie grała z nami w "finale", jednak przegrała obydwa mecze. Myśleliśmy, że z Belgią pójdzie nam łatwo, przegraliśmy. Nie ma łatwych przeciwników. My musimy się skupić na danym przeciwniku i z każdym wygrywać po kolei. Mecz z Portugalią to nasz najważniejszy cel na najbliższe dni.

Powiedz jeszcze o Adamie Hrycaniuku, on zawsze tak fruwa po te piłki na treningach? Dzisiaj pływał po parkiecie jak orka.

Każdy z nas powinien tak robić. Jeżeli jest tak zwane fifty-fifty, piłka jest niczyja, trzeba się po nią rzucić na parkiet. Ta jedna piłka może zdecydować o wyniku i brawo dla Adama, że starał się, żeby piłka została w naszych rękach.

 


Cały wywiad w załączonym materiale wideo.