Reprezentacja Polski w siatkówce zmagania na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro zakończyła na ćwierćfinałowej porażce 0:3 z reprezentacją Stanów Zjednoczonych. Tradycyjnie, podobnie jak na igrzyskach w Atenach, Pekinie i Londynie nie udało się biało-czerwonym przebrnąć tego etapu i awansować do strefy medalowej. Prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Jacek Kasprzyk w wypowiedzi dla "Super Expressu" nie ukrywa rozczarowania takim rezultatem.

 

"Dla nas to porażka. Można się zastanawiać, czy pewnych rzeczy nie dało się zrobić inaczej. Nie wiem, czy zasadne było ciągnięcie Mateusza Miki, aby leczył się na zgrupowaniach. Może trzeba było postawić na kogoś w pełni zdrowego. Zabrakło też w kadrze mentora, takiego jak Tietiuchin w Rosji czy Priddy w USA. Możdżonek? Tak, byłby najstarszy w drużynie, ale nie został zabrany" - stwierdził Kasprzyk.

 

W tej sytuacji powstaje pytanie, jakie będą dalsze losy Stephane Antigi. W mediach już pojawiły się nazwiska kandydatów na następcę obecnego selekcjonera reprezentacji Polski (m.in. Ferdinando de Giorgi oraz Radostin Stojczew). Czy dojdzie do zmian? Związek do końca września ma podjąć decyzję w tej sprawie.

 

"Oczekujemy analizy przedstawionej przez obu trenerów i sztab medyczny. Zajmie się nią zarząd związku i pion szkolenia. Niestety, także w przypadku Antigi powtarza się sytuacja, że po pierwszym udanym okresie przychodzą chude lata. Prawda jest taka, że każdy nowy trener wnosił do kadry coś świeżego" - powiedział prezes PZPS.

 

"Jestem zwolennikiem ewolucji, a nie rewolucji. Ale proszę pamiętać, że na zarządzie mam tylko jeden głos. Z drugiej strony, jeśli nie zmienimy nic, możemy usłyszeć zarzut w stylu "poddajecie się". Dlatego uważam, że coś w sztabie kadry musi się zmienić, ale nie chcę dzisiaj przesądzać co" - dodał Kasprzyk.