PGNiG Superliga. KPR Kobierzyce: Od lekcji wf do elity

Piłka ręczna
PGNiG Superliga. KPR Kobierzyce: Od lekcji wf do elity
fot. azs.umcs.pl

Piłka ręczna kobiet w Kobierzycach swój początek wzięła od lekcji wychowania fizycznego w 1992 roku. Po ponad dwudziestu latach do niewielkiej miejscowości pod Wrocławiem zawita ekstraklasa. „To aż nieprawdopodobne” – przyznaje Tomasz Smoleń z zarządu klubu.

Wszystko zaczęło się w roku 1992, kiedy Wojciech Duczek, dzisiaj piastujący stanowisko kierownika drużyny KPR Kobierzyce, został nauczycielem wychowania fizycznego w miejscowej szkole podstawowej. „Właściwie nie było wtedy żadnej bazy sportowej. Mieliśmy tylko betonowy plac z wyrysowanymi liniami do gry w piłkę ręczną. Coś trzeba było jednak robić na tych lekcjach i tak się zaczęła nasza przygoda z piłką ręczną” – opowiadał PAP Duczek.

 

Mimo braku bazy zespoły z Kobierzyc zaczęły odnosić sukcesy w turniejach młodzieżowych. "Później zaczęła mi pomagać Renata Jastrzębska. Z roku na rok, krok po kroku się rozwijaliśmy. Zarejestrowaliśmy klub, mamy halę i przez drugą, a następnie pierwszą ligę znaleźliśmy się w ekstraklasie. Nie byłoby tego, gdyby nie zaangażowanie miejscowych ludzi i zapał trenujących dziewczyn” – dodał Duczek.

 

W przeddzień startu w elicie włodarze klubu z podwrocławskiej miejscowości żartowali, że nie mają tylko dwóch rzeczy: strachu i pieniędzy. Zaraz jednak, już na poważnie, dodali, że nie ma u nich sytuacji, iż podpisane kontrakty nie mają pokrycia i są wiarygodnym pracodawcą.

 

„Mamy swój program marketingowy „Lokalni lojalni” skierowany do miejscowych firm. Spotykamy się z dużą życzliwością, bo ludzie widzą, że robimy to z pasji i nie dla siebie, ale dla Kobierzyc. Wszyscy w klubie pracujemy społecznie i utrzymujemy się ze swoich interesów” – wyznał Smoleń.

 

W Kobierzycach żałują, że tak późno dowiedzieli się, że mogą zastąpić w ekstraklasie klub z Olkusza, który wygrał pierwszą ligę, ale nie przystąpił do rozgrywek w elicie. Trener Tomasz Folga w rozmowie z PAP przyznał, że to poważnie zakłóciło budowę drużyny do rywalizacji w ekstraklasie.

 

„Kiedy zaczęliśmy działać na rynku transferowym, wiele zawodniczek miało już podpisane umowy i trudno było znaleźć piłkarki w naszym zasięgu. Nie chodzi bowiem o sprowadzenie zawodniczek i podpisywanie kontraktów bez pokrycia. Na dniach mamy podpisać umowy z dwoma piłkarkami, ale o nazwiskach nie chcę mówić, bo dopóki nie ma podpisów, nic nie jest pewne” – powiedział Folga.

 

Szkoleniowiec beniaminka przyznał, że początek sezonu dla jego zespołu będzie bardzo trudny i na pewno przyjdzie zapłacić im „frycowe”. „Dla większości dziewczyn będzie to debiut na poziomie ekstraklasy, ale liczę, że te zawodniczki z doświadczeniem ekstraklasy pociągną zespół i płacenie frycowego się szybko skończy. Naszym atutem powinna być wola walki, chęć pokazania się i własna hala. Nie chcę mówić, że mierzymy w środek tabeli, bo naszym celem jest utrzymanie” – przyznał szkoleniowiec.

 

W Kobierzycach mocno wierzą, że przygoda z ekstraklasą nie potrwa tylko rok, ale ich zespół zadomowi się wśród najlepszych drużyn piłkarek ręcznych w Polsce. To cel, który włodarze klubu stawiają trenerowi, zawodniczkom, ale także samym sobie, bo, jak przyznają, różnice organizacyjne między ekstraklasą a pierwszą ligą są ogromne.

 

„To zupełnie inne światy. Nie boimy się jednak i damy z siebie wszystko, aby gra KPR Kobierzyce w ekstraklasie nie była tylko epizodem. Liczymy, że się utrzymamy, a przy okazji sprawimy kilka niespodzianek i o Kobierzycach będzie jeszcze głośniej” – zakończył Smoleń.

 

Pierwszy mecz w ekstraklasie zespół trenera Folgi zagra 3 września w Szczecinie z Pogonią Balticą. Natomiast pierwszy historyczny pojedynek w Kobierzycach zostanie rozegrany 10 września, a rywalem KPR będzie Energa AZS Koszalin.

kl, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie