O tym, że takie rozwiązanie jest potrzebne w futbolu mówi się już od dawna.

 

"To było bardzo pozytywne doświadczenie i będziemy takie rozwiązanie dalej testować" - zapowiedział Infatino.

 

W czwartek w dwóch sytuacjach skorzystano z wideoweryfikacji. "To była dla nas doskonała okazja, by przetestować nowe rozwiązania. W mojej ocenie system się sprawdził i było to znacznie ułatwienie" - przyznał sędzia spotkania Holender Bjoern Kuipers.

 

Infantino podkreślił, że nowe rozwiązania mają na celu ułatwić ocenę spornych sytuacji, ale jednocześnie nie powinny mieć wpływu na grę.

 

"Żyjemy w 2016 roku i nie możemy dopuścić do tego, że cały świat widzi ważne sceny na murawie, a jedynie arbiter tego nie może zobaczyć. Kochamy futbol i musimy go chronić" - dodał szef FIFA.

 

Szwajcar zaznaczył także, że ważne jest zachowanie odpowiedniej proporcji. Nie może dojść do sytuacji, że co drugą akcję będzie się analizować na wideo.

 

"Chodzi wyłącznie o sprawy sporne i takie, które mogą zaważyć o wyniku meczu, czyli przy bramkach, trudnych sytuacjach w polu karnym, spalonym czy czerwonej kartce. Tylko wtedy wideoweryfikacja może okazać się pomocna i nie będzie utrudniać przebiegu rywalizacji" - ocenił.

 

W czwartek w pierwszej połowie nowe procedury zostały przeprowadzone, gdy jeden z włoskich piłkarzy twierdził, że Layvin Kurzawa piłkę w polu karnym zatrzymał ręką.

 

"Widzieliśmy wówczas, że sędzia na parę sekund przerwał spotkanie. W tym czasie dwóch innych arbitrów, przebywających przy monitorach analizowało sytuację i zdecydowało, że nie powinno być jedenastki. To nie trwało długo i to jest najważniejsze" - powiedział Infantino.

 

Prezydent międzynarodowej federacji nie wyklucza, że wideoweryfikacja zostanie wprowadzona na stałe za dwa lata w mistrzostwach świata w Rosji.

 

"Będziemy dalej testować takie rozwiązania i zobaczymy, jak się będą sprawdzać" - dodał.

 

W tym sezonie wideoweryfikacje wprowadzono także w krajowych rozgrywkach w Niemczech, Austrii, Włoszech, Portugalii i USA.