W ekstraklasie ponownie rywalizować będzie 12 teamów. Mistrzowskiego tytułu bronią reprezentantki MKS Selgros Lublin, które okazały się najlepsze czwarty raz z rzędu, w sumie mają na koncie 19 ligowych triumfów, a od sezonu 1994/95 nie schodzą z podium. W Lublinie nie ukrywają, że zamierzają odnieść 20. taki sukces.

 

W Selgrosie doszło jednak do sporych zmian kadrowych. Odeszły m.in. brazylijska skrzydłowa Jessica Quintino (do duńskiego HC Odense), bułgarska bramkarka Jekatierina Dżukiewa (KKC Kisvarda, Węgry), obrotowa Joanna Szarawaga (Vistal Gdynia) oraz Karolina Bijan. W ich miejsce pozyskano pięć młodych zawodniczek, które zdaniem trenerów Sabiny Włodek i Moniki Marzec dobrze wkomponowały się w zespół.

 

Do ekipy mistrzyń kraju dołączyły obrotowa Sylwia Matuszczyk (z Kramu Start Elbląg), skrzydłowe Aleksandra Uzar (KPR Jelenia Góra) i Dagmara Nocuń (wróciła z rocznego wypożyczenia do Olimpii-Beskid Nowy Sącz), bramkarka Aleksandra Januchta (Korona Handball Kielce) oraz rozgrywająca Aleksandra Rosiak (SMS Płock). W styczniu w Lublinie mają też pojawić się dwie Brazylijki - bramkarka i skrzydłowa.

 

W pierwszej fazie rozgrywek nie będzie uczestniczyła Iwona Niedźwiedź, którą na początku października czeka zabieg palca i dopiero wówczas okaże się, czy wielokrotna reprezentantka Polski będzie mogła kontynuować karierę.

 

Tylką jedną nową zawodniczkę ma do dyspozycji szkoleniowiec Pogoni Baltica Adrian Struzik, który został asystentem trenera reprezentacji Polski kobiet Leszka Krowickiego. Zespół srebrnych medalistek wzmocniła 25-letnia Brazylijka Barbara Buratto Brocardo (w drużynie występują trzy zawodniczki z tego kraju) i w tym zestawieniu szczecinianki zamierzają zdetronizować Selgros.

 

Medalowe aspiracje mają również w Vistalu, który w poprzednim sezonie zajął trzecie miejsce. Gdyński klub stracił dwie rozgrywające - czołowa zawodniczka ligi Emilia Galińska wyjechała do Niemiec, Dunja Tasic szuka drużyny, natomiast obrotowa Patrycja Kulwińska przebywa na urlopie macierzyńskim. Poza Szarawagą pozyskano brazylijską rozgrywającą Vitorię Macedo oraz Martynę Borysławską (UKS PCM Kościerzyna).

 

Trener czwartej drużyny Kramu Start Elbląg Andrzej Niewrzawa dysponuje podobnym składem jak w poprzednim sezonie. Do Selgrosu odeszła obrotowa Sylwia Matuszczyk, a pozyskano trzy młode zawodniczki, obrotową Aleksandrę Stokłosę (Olimpia-Beskid Nowy Sącz), bramkarkę Klaudię Powagę (Metraco Zagłębie Lubin) oraz skrzydłową Dominikę Grobelską (KPR Jelenia Góra). Do piątego zespołu minionych rozgrywek Energi AZS Koszalin, który planuje włączyć do walki o pierwszą czwórkę, doszły dwie rozgrywające, Ukrainka Ksenia Procenko oraz Amit Izak z Izraela. Trener Anita Unijat będzie musiała sobie jednak radzić bez przebywającej na urlopie macierzyńskim bramkarki Izabeli Prudzienicy oraz kontuzjowanej rozgrywającej Adrianny Nowickiej.

 

Aż 11, głównie młodych piłkarek, zasiliło AZS Łączpol AWFiS. W tym gronie jest rumuńska obrotowa Roxana Cirjan oraz skrzydłowa Kinga Lalewicz, która ostatnio występowała w Metraco Zagłębiu Lubin. W gdańskim klubie mają nadzieję, że zawodniczki prowadzone przez trener Edytę Majdzińską, która zastąpiła Jerzego Cieplińskiego, będą w stanie podjąć rywalizację o czołową czwórkę.

 

Co najmniej o jedną lokatę zamierza poprawić się zespół z Piotrkowa Trybunalskiego, który zajął siódme miejsce. Jedną z czterech nowych piłkarek Piotrcovii jest reprezentantka Macedonii, rozgrywająca Zorica Despodovska.

 

Ze sporymi nadziejami przystępują do nowego sezonu w Lubinie. W poprzednim drużyna prowadzona przez trener Bożenę Karkut zajęła odległą ósmą pozycję i teraz ponownie ma liczyć się w walce o medale. W Metraco Zagłębiu nie zagrają Joanna Obrusiewicz i Aleksandra Paluch, które zakończyły karierę, a także Kinga Lalewicz, Patrycja Chojnacka i Kamila Konofał. W zamian dołączyły Małgorzata Buklarewicz, Zuzanna Ważna oraz Małgorzaty Mączka i Trawczyńska.

 

Z pozostałych czterech zespołów tylko UKS PCM Kościerzyna, pomimo odejścia czołowych zawodniczek Martyny Borysławskiej (Vistal) oraz Martyny Żukowskiej i Adrianny Górnej (Łączpol), deklaruje walkę o pierwszą ósemkę. Głównym zadaniem Olimpii-Beskid Nowy Sącz, w której doszło do sporych zmianach kadrowych (doszła chociażby była mistrzyni Rumunii Gabriella Szabo) oraz opartym na wychowankach KPR Jelenia Góra, jest uniknięcie degradacji.

 

Taki sam cel przyświeca beniaminkowi ekstraklasy KPR Kobierzyce. Co prawda rozgrywki pierwszej ligi zakończyły się sukcesem SPR Olkusz, ale ze względów finansowych ta drużyna zrezygnowała z gry w elicie i zastąpiła ją druga w tabeli ekipa z Dolnego Śląska.

 

Były trener reprezentacji Polski i Łączpolu Jerzy Ciepliński przekonuje, że w tym sezonie rywalizacja o miejsca na podium będzie niezwykle zacięta, ale nie spodziewa się zmiany układu sił.

 

„Przed inauguracją rozgrywek każdy nosi w plecaku buławę marszałkowską, jednak uważam, że czołówka ekstraklasy pozostanie bez zmian. W walce o medale liczyć się powinno siedem zespołów, które prezentują dość wysoki i zbliżony poziom. W tym gronie są oczywiście Selgros, Pogoń i Vistal. Nie wiem, czy tak udany sezon powtórzy Start, ale również należy się z nim liczyć. Podobnie jak z Energą. Z pewnością zdecydowanie więcej do powiedzenia będzie miało po nieudanym sezonie Zagłębie, w którym nastąpiła spora mobilizacja. Mam również nadzieję, że po odmłodzeniu składu do walki o pierwszą czwórkę zdecydowanie włączy się także Łączpol” - powiedział PAP honorowy prezes gdańskiego klubu.

 

W tym sezonie nie będzie fazy play off. Po rozegraniu 22 kolejek tabela podzielona zostanie na dwie grupy. Górna szóstka, także systemem mecz i rewanż, walczyć będzie o tytuł mistrza Polski, natomiast zespoły plasujące się na miejscach 7-12 bronić się będą przed spadkiem.

 

„Nie ma systemów idealnych, bo każdy ma swoje plusy i minusy. Ten z play off jest z pewnością bardzo atrakcyjny dla kibiców, a ponadto pozwalał drużynom zatuszować wcześniejsze niedoskonałości oraz odnieść sukces pomimo niższej lokaty. Obecny układ preferuje zespoły prezentujące solidną grę i stabilną formę przez cały sezon. Teraz każdy mecz fazy zasadniczej ma znaczenie i nie można pozwolić sobie na wpadki. Od samego początku trzeba gromadzić kapitał, aby na końcu odebrać premię w postaci mistrzostwa” - ocenił.

 

Ciepliński obawia się tylko, że o ile po podziale tabeli w górnej szóstce mecze nadal będą zacięte, o tyle w grupie rywalizującej o miejsca 7-12 sporo spotkań może nie mieć żadnej stawki.

 

„Niewykluczone, że w pewnym momencie jakieś zespoły będą wyraźnie odstawać od innych i nie będzie im groził spadek. Wiele meczów może się toczyć o pietruszkę, bo w tej sytuacji trudno o pełną mobilizację” - zauważył.

 

Sezon zasadniczy zakończy się 25 marca, a mistrz Polski oraz spadkowicz będzie znany najpóźniej 27 maja. Z ekstraklasy zdegradowany zostanie ostatni zespół, a drużyna, która zajmie 11. pozycję zmierzy się w barażach z wicemistrzem pierwszej ligi – te mecze odbędą się pod koniec maja i na początku czerwca.