Bramkarz Maciej Marciniak posłał piłkę pod samą bramkę rywali, a jeden z nich, konkretnie Marko Truusalu, niefortunnie interweniował głową. Piłka przelobowała estońskiego bramkarza, ale gdyby nie kapitalny timing Polaka, gol wcale nie byłby tak oczywisty. "Sagan" to w końcu "Sagan" - stary lis pola karnego (w tym wypadku akurat okolic bramki). Wie gdzie się ustawić.

Kuriozalny błąd i wynikającą z niego bramkę obejrzysz w załączonym materiale wideo.