W kwietniu oba zespoły mierzyły się w trzeciej rundzie eliminacji mistrzostw Europy juniorów. Wygrali Polacy, jak każdy mecz - 3:0. Niemców zmiażdżyli jednak najbardziej, kończąc sety dwa razy do 17, a w ostatnim do 12. - Co prawda wtedy graliśmy o dłuższe wakacje, ale teraz też nie trzeba nas motywować. Mecz z Niemcami to zawsze coś - zapowiadał jeszcze przed meczem Jakub Ziobrowski.

W niedzielę w Płowdiw było podobnie, jak wtedy we Frankfurcie nad Menem.

Nasi juniorzy zaczęli nerwowo. Rozpędzali się powoli, ale gdy nabrali tempa, to bawili się z rywalem, jak Niemcy przy kiełbasie z piwem. Biało-Czerwoni w pierwszym secie gonili wynik do momentu, gdy wyszli na prowadzenie 13:12. Dzięki dobrej zagrywce i wysokiej skuteczności w ataku (58 proc., taka sama była w drugim secie) wygrali partię do 16.

Drugi set był podobny, ale z tą różnicą, że Polacy objęli prowadzenie tuż przed przerwą techniczną. Odniesienie trzeciego zwycięstwa (wcześniej wygrali z Francją 3:2 i Ukrainą 3:0) w fazie grupowej mistrzostw Europy do lat 20 było kwestią czasu. Grali tak, że aż bułgarskie dzieci zaczęły im kibicować. - Łooo! - rozdziawiał buzię chłopczyk w zachwycie po piekielnie mocnych serwisach m.in. Bartosza Kwolka, albo blokach Jakuba Kochanowskiego.

Napisać, że Polacy zmietli Niemców w trzecim secie, to jakby nic nie napisać. Błyskawicznie nasi juniorzy wyszli na prowadzenie 6:0, a później przewaga nie malała. Tym bardziej, że Polacy jeszcze skuteczniej bronili niż we wcześniejszych setach. Bez problemu wygrali i z trzema zwycięstwami są liderami grupy I. Za nimi Bułgaria, Niemcy, Ukraina, Francja i Słowenia.

W innych meczach w naszej grupie Ukraina wygrała ze Słowenią 3:0, natomiast Bułgarią ograła Francję 3:2. Dla Trójkolorowych to trzecia porażka po tie-breaku. Jak tak dalej pójdzie, to niewykluczone, że będą mieli na koncie więcej rozegranych setów niż ekipa, która zostanie mistrzem Europy. I to nawet w sytuacji, gdy nie wyjdą z grupy. Na razie wszystko na to wskazuje. Jedyne co mogą, to zająć miejsce dające grę o miejsca 5-8. Muszą jednak wszystko wygrać i liczyć na porażki Ukrainy i Niemców.

Polska - Niemcy 3:0 (25:16, 25:20, 25:17)

Polska: Łukasz Kozub, Bartosz Kwolek, Norbert Huber, Jakub Ziobrowski, Tomasz Fornal, Jakub Kochanowski - Mateusz Masłowski (libero) oraz Szymon Jakubiszak.
Niemcy: Maximilian Auste, Johannes Tille, Corbin Balster, Egor Bogachev, Tobias Krick, Matti Binder - Julian Zenger (libero) oraz Johannes Moennich, Stefan Thiel, Moritz Rauber, Paul Henning.